Kino południowoamerykańskie, dzięki licznym festiwalom oraz specjalnym przeglądom, organizowanym w kinach studyjnych, jest coraz bardziej obecne na naszym rynku. Wiele interesujących rzeczy dzieje się w ostatnich latach w kinematografii brazylijskiej, która po znakomitym rozkwicie w latach 60. ubiegłego wieku (cinema novo) złapała jakby drugi oddech. Wystarczy wspomnieć takie tytuły, jak „Miasto Boga” Fernando Meirellesa, „Dworzec nadziei” Waltera Sallesa czy „Tabu” Miguela Gomesa.
„Prawie jak matka”
Reż. Anna Muylaert
Prod. Brazylia 2015
Do grona interesujących tytułów ostatnich lat warto dorzucić nowy film Anny Muylaert „Prawie jak matka” (2015), uhonorowany na tegorocznym festiwalu Sundance – Nagrodą Specjalną, a na ostatnim Berlinale – Nagrodą Publiczności. Krytycy porównują go do nagrodzonej laurem najwyższym na krakowskim festiwalu Off Plus Kamera – chilijskiej „Służącej” Sebastiana Silvy, przewrotnej opowieści o wiernej pokojówce, której codzienny żywot zakłóca zatrudnienie – do pomocy – drugiej służącej.
Tu sytuacja wyjściowa jest podobna. Bohaterką opowieści jest Val, gosposia bogatej rodziny z São Paulo. Sprząta, gotuje, pierze, a nadto pełni rolę powiernicy i stabilizatora uczuciowych napięć domowników. Carlos jest niespełnionym malarzem, żyjącym wygodnie i bogato dzięki olbrzymiemu spadkowi, który odziedziczył, jego żona Barbara usiłuje robić zawodową karierę, ich siedemnastoletni syn Fabinho przygotowuje się do egzaminów wstępnych na studia. Val nie tylko zapewnia im „wikt i opierunek”, ale i dostarcza domowego ciepła, będąc dla całej trójki, a zwłaszcza Fabinho, „prawie jak matka”. I oto pewnego dnia następuje poważne zakłócenie tego stabilnego układu. Do São Paulo przybywa Jessika, córka Val. Matka zostawiła ją przed laty i udała się do pracy do wielkiego miasta. Zostawiła dziewczynkę „na łonie rodziny”, zapewniając jej materialne oparcie, ale pozbawiając rodzicielskiego ciepła. Jessika wychowywała się z dala od matki, zdana tylko z nią na kontakt telefoniczny. W stosunku do niej Val była także – choć w odmiennym znaczeniu tego zwrotu – „prawie jak matka”. A jak uczy pewna reklama, „prawie robi wielką różnicę”.
I teraz córka przyjeżdża do wielkiego miasta, by zdawać na studia. Zatrzymuje się w posiadłości rodziny, gdzie od lat pracuje jej matka. Jej obecność, dość swobodny, a jednocześnie szczery i niekonwencjonalny sposób bycia wprowadza prawdziwe trzęsienie ziemi w tej – jak się okazuje – tylko pozornie uporządkowanej egzystencji rodzinnej. W roli matki – Regina Casé, w roli córki –Camila Márdila. Aktorski koncert.
Jerzy Armata