„Nowy świat“ jest filmem nowelowym. Składa się z trzech opowieści, które są dziełem… dziesięciu debiutantów – trzech reżyserów, trzech scenarzystów, trzech operatorów i jednego producenta. Nieraz już tak bywało w dziejach kina, także rodzimego, że udane kariery zaczynały się od realizacji jednej z nowel właśnie w tzw. filmie składankowym. Agnieszka Holland, Paweł Kędzierski i Jerzy Domaradzki nakręcili przed czterdziestu laty „Zdjęcia próbne”, a Anna Kazejak, Jan Komasa i Maciej Migas przed dziesięciu – „Odę do radości”. Połączył ich wiek, podobne doświadczenie zawodowe i temat snutych opowieści. Tak jest i w przypadku „Nowego świata”.
„Nowy świat”
Reż. Elżbieta Benkowska, Michał Wawrzecki, Łukasz Ostalski
Prod. Polska 2015
Elżbieta Benkowska, Łukasz Ostalski, Michał Wawrzecki to niedawni absolwenci szkół filmowych, dwoje pierwszych – gdyńskiej, ostatni – katowickiej. Inicjatorem filmu był znany scenarzysta Grzegorz Łoszewski, tu producent kreatywny filmu. Pracował w łódzkiej Szkole Filmowej ze studentami, których zadaniem było napisanie krótkich tekstów na temat emigrantów w Polsce. Trzy z nich okazały się szczególnie interesujące i doszedł do wniosku, że warto zrobić z tego pełny metraż.
Tytułowym nowym światem jest nasz kraj, a przybywają do niego – w ucieczce od złego, w podróży ku lepszemu – młodzi ludzie z ogarniętego konfliktami Wschodu. Żanna, bohaterka noweli pierwszej, wyreżyserowanej przez Elżbietę Benkowską (autorkę pokazywanej w Cannes krótkometrażowej „Oleny”), jest młodą Białorusinką, która po opuszczenia męża, znanego muzyka i opozycjonisty, zatrzymuje się z córką u mieszkającej w Warszawie siostry i wiąże się uczuciowo z chłopakiem działającym w fundacji na rzecz uwolnienia… jej męża. Azzam, protagonista noweli Michała Wawrzeckiego, to Afgańczyk pracujący w swojej ojczyźnie dla polskiej armii jako tłumacz, który po przyjeździe do Polski nie może uwolnić się z traumatycznych przeżyć. Bohaterką ostatniej opowieści, zrealizowanej przez Łukasza Ostalskiego (autora wielokrotnie nagradzanej krótkometrażowej „Matki”) – moim zdaniem, zdecydowanie najlepszej – jest Wiera, która przyjechała do Polski, by w tajemnicy przed rodziną poddać się operacji zmiany płci. Teraz do Warszawy przybywa ojciec Wiery z osieroconym wnuczkiem, synem Wiery… Trzy przejmujące opowieści o skomplikowanych ludzkich losach. Z jednej strony opresyjna, przepełniona politycznymi konfliktami rzeczywistość, z drugiej – trudy życia codziennego w nowym, tym „lepszym” otoczeniu i mniejsze lub większe ludzkie dramaty. Mądre, szczere, pełne dobrych intencji kino.
Jerzy Armata