Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: „Moje córki krowy”

„Moje córki krowy” Kingi Dębskiej okazały się największą niespodzianką podczas ubiegłorocznej edycji gdyńskiego festiwalu. Dla publiczności i dla dziennikarzy, którzy uhonorowali ten błyskotliwy i mądry film swymi laurami. Swoją nagrodę dorzuciła też Sieć Kin Studyjnych i Lokalnych. Konkursowe jury filmu Dębskiej nie dostrzegło.

Jerzy Armata poleca: „Moje córki krowy”
źródło: Materiały Prasowe

„Moje córki krowy”

Reż. Kinga Dębska

Prod. Polska 2015

Bohaterkami opowieści są dwie – jakże odmienne charakterologicznie – siostry. Marta odniosła zawodowy sukces – jest gwiazdą popularnych seriali, choć życie osobiste jej się nie układa. Samotnie wychowała dorosłą już córkę. Kasia, młodsza siostra Marty, pracuje jako nauczycielka. Ma wprawdzie męża, ale okazuje się on życiowym nieudacznikiem, ciągle poszukującym pracy. Siostry nie przepadają za sobą, lecz sytuacja osobista – poważna choroba matki – zmusza je do wspólnego działania. Trzeba się nią zająć, a także zaopiekować ukochanym, ale ogromnie despotycznym ojcem. Siostry stopniowo zbliżą się do siebie i odzyskają utracony kontakt.

Utrzymana w poetyce komediodramatu opowieść Dębskiej to rasowe kino chaplinowskie, w którym – jak w życiu – śmiech miesza się ze łzami. Ta historia zresztą z życia się wzięła. „Zdarzyła się rzecz, która postawiła mnie do pionu – to moment, gdy moi rodzice zaczęli odchodzić, przewartościowało mi się całe życie. Zaczęłam chodzić na terapię i w zasadzie tam «Moje córki krowy» miały swój początek. Gdy mama leżała w śpiączce, postanowiłam zrobić film, żeby poradzić sobie jakoś z tym wszystkim, co dzieje się wokół mnie. Czego nie ogarniam i na co kompletnie nie jestem przygotowana. Chciałam w jakimś sensie sama sobie ulżyć. Zrozumieć ten trudny moment i go zaakceptować. To był punkt wyjścia” – wyznaje Dębska.

Wiarygodność i szczerość opowiadania – to główne zalety jej filmu. Uzyskała je dzięki znakomitemu scenariuszowi (co stanowi rzadkość w naszym kinie), perfekcyjnej reżyserii, ale także niezwykle „trafionej” obsadzie. Tu nie ma słabych ról i szczerze mówiąc, może stanowić to pewien problem dla festiwalowych sądów konkursowych, bo trudno kogoś wyróżniać, gdy wszyscy są fantastyczni, więc trzeba by nagrodzić całą aktorską ekipę. W siostry wcieliły się Agata Kulesza i Gabriela Muskała, w męża tej drugiej – Marcin Dorociński, w ojca – Marian Dziędziel, w matkę zaś – Małgorzata Niemirska, a neurochirurga zagrał Łukasz Simlat.

Jest jeszcze jedna cecha, która wyróżnia film Kingi Dębskiej. Ogromna ilość pozytywnej energii w nim zawarta, pomimo że w gruncie rzeczy to opowieść o przemijaniu… Przyda się na ten trudny, chłodny czas.

Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"