Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: „Miles Davis i ja”

Miles Davis to bez wątpienia jedna z największych ikon w historii jazzu, kto wie, czy nie największa. Był wiodącym artystą niemal wszystkich istotnych nurtów, jakie pojawiły się w powojennym jazzie. Uczestniczył w najważniejszych nagraniach bebopowych, był prekursorem fuzji jazzu z rockiem, pionierem coll jazzu, fusion, a także tzw. jazzu modalnego. Choć sam terminu jazz nie uznawał, wolał zastępować go sformułowaniem social music.

Jerzy Armata poleca: „Miles Davis i ja”
fot: materiały prasowe

„Miles Davis i ja”

Reż. Don Cheadle

Prod. USA 2015

„Miles Davis i ja” nie jest biografią wybitnego artysty, a opowieścią z dość atrakcyjnego dramaturgicznie, a zdecydowanie mniej muzycznie, fragmentu jego barwnego życia. Jego akcja rozgrywa się na przełomie lat 70. I 80., kiedy trębacz kompletnie zamilkł, oddając się wszelakim używkom i rozpamiętywaniu przeszłości. Nie wiadomo było, czy przyszłość przyniesie efektowny come back, czy całkowite odejście artysty. I właśnie wtedy do mieszkania Milesa zapukał Dave Braden, dziennikarz magazynu „Rolling Stone”, by przeprowadzić wywiad z Mistrzem, z okazji jego… spodziewanego powrotu na scenę. Na dzień dobry oberwał solidnie po nosie, ale z biegiem dni zaczęła obu mężczyzn łączyć dość specyficzna, a jednocześnie coraz silniejsza więź. Stąd polski tytuł „Miles Davis i ja”. Film ogląda się z zainteresowaniem, bo pełno w nim suspensu i nieoczekiwanych dramaturgicznych zwrotów, całość opowieści utrzymana jest bowiem w poetyce kina akcji. A więc pościgi, strzelaniny, alkohol, narkotyki, namiętne uczucie… Szkoda tylko, że samej muzyki jakby mniej, a jeśli już jest, to nie na pierwszym planie, a raczej w tle towarzyszy wymienionym powyżej „atrakcjom”. Dość paradoksalnie najlepszym dla mnie momentem filmu staje się sekwencja końcowa towarzysząca napisom, w której oglądamy fantastyczny fragment koncertu. Grają m.in.: Herbie Hancock i Robert Glasper (klawisze), Wayne Shorter (saksofon), Gary Clark Jr (gitara), Esperanza Spalding (gitara basowa), Antonio Sanchez (perkusja). I Miles Davis w bluzie z widocznym na plecach napisem: „Social music”. Można rzec: Miles Davis Social Club.

W tytułowej roli (także po drugiej stronie kamery) – Don Cheadle, nominowany do Oscara przed dekadą za główną rolę w „Hotelu Ruanda”, zdobywca Złotego Globu za rolę w serialu „Kłamstwa na sprzedaż”, a towarzyszy mu, wcielając się w dziennikarza „Rolling Stone” – Ewan McGregor, dwukrotny laureat Europejskiej Nagrody Filmowej za role w filmach: „Autor widmo” (2010) i „Moulin Rouge” (2001). Film do obejrzenia, ale przede wszystkim – do posłuchania.

Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"