Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: „Łowcy miodu”

Krzysztof Matysek – reżyser, scenarzysta, producent, a nade wszystko uzdolniony operator, to jeden z najbardziej oryginalnych polskich dokumentalistów. Specjalizuje się bowiem w filmie przyrodniczym, a czyni to w sposób niezwykle rzetelny, ale i ogromnie atrakcyjny. Zaczynał jako operator filmów Bożeny i Jana Walencików, klasyków tego typu produkcji. Z nimi nakręcił m.in. „Tętno pierwotnej puszczy” (1995) (notabene, warto by go przypomnieć, bo o Puszczy Białowieskiej znowu głośno) czy „Puchalszczyznę” (1996), biograficzną opowieść o Włodzimierzu Puchalskim, ojcu polskiego filmu przyrodniczego.

Jerzy Armata poleca: „Łowcy miodu”
fot: materiały prasowe

„Łowcy miodu”

Reż. Krystian Matysek

Prod. Polska 2015

Jako reżyser zadebiutował – realizowanym przez trzy lata – filmem „Dziobem i pazurem” (2001), w którym udało mu się uwiecznić unikatowe sceny z życia ptaków Polski północno-wschodniej, m.in.: walkę kruków i myszołowów o zwierzęce padło, polowanie orła przedniego, atak orłów bielików na kolonię kormoranów, tańce godowe cietrzewi i żurawi. Spośród jego filmów przyrodniczych prawdziwym hitem okazał się „Niedźwiedź. Władca gór” (2012), którego realizacja pochłonęła mu kolejne trzy lata. Ta pełna suspensu opowieść o niedźwiedzich brunatnych, zamieszkujących także w polskiej części Karpat, to – można rzec – dokumentalne kino akcji.

Matysek czyni bohaterami swoich filmów zwierzęta, ale zdarza się, że realizuje także – jako swego rodzaju intermedia – dokumenty poświęcone ludziom, jak choćby: „Sekrety miłości” (2012), w których wnikliwym okiem swej kamery obserwuje specyfikę związków uczuciowych mieszkańców Indonezji, Indii, Rosji, Francji, Polski, czy „Olter” (2004), przejmujący portret tragicznie zmarłego niezwykle uzdolnionego perkusisty Jacka Oltera, muzyka Miłości, Kur, Łoskotu. Bohaterem nowego filmu uczynił Matysek pszczoły. W „Łowcach miodu” opowiada o życiu codziennym pszczół, a także o odrodzeniu tradycyjnego bartnictwa czy tajnikach miejskiego pszczelarstwa. A czyni to fascynująco i niekonwencjonalnie.

W jego filmie obok rojów pszczół wystąpiła bowiem… znana aktorka Magdalena Popławska. „Chciałem, by Magda była kimś, z kim widz się utożsami. Początkowo kompletnie nie znała się na pszczołach, a nawet w pierwszych scenach widać, jak panicznie się ich boi. Co innego pod koniec. Zależało mi na tym, by wraz z nią widz zyskiwał wiedzę na ten temat. W ogóle uważam, że do natury trzeba podchodzić bez lęku, nie można traktować jej jako zło. Człowiek dzisiaj idzie do lasu i boi się dzika. To dla mnie niepojęte, bo przecież zwierzęta odczuwają dużo większy lęk. Pszczoły są w tym względzie bardzo specyficzne. Ale na przykładzie Magdy, która przeszła przez ten film sama, widać, że można” – wyznaje reżyser. Nie tylko można, ale i trzeba.

Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"