Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: "Jurek"

Coraz więcej pełnometrażowych filmów dokumentalnych produkcji rodzimej pojawia się na ekranach naszych kin. Poświęcona słynnej jassowej formacji „Miłość” Filipa Dzierżawskiego, frapująca opowieść Krzysztofa Magowskiego o Czesławie Niemenie – „Sen o Warszawie”, historia związku uczuciowego dwojga niemłodych już ludzi gdzieś w Abchazji, na który skierowali swoją kamerę Elwira Niewiera i Piotr Rosłowski w „Efekcie domina”, czy „Deep Love” Jana P. Matuszyńskiego, przejmujący portret – dotkniętego w wyniku udaru częściowym paraliżem – nurka, który pomimo fizycznych ograniczeń próbuje nadal uprawiać swoją pasję, są tego najlepszym przykładem.

Jerzy Armata poleca: "Jurek"
fot: materiały prasowe

„Jurek”
Reż. Paweł Wysoczański
Prod. Polska 2014

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia miał premierę w krakowskim Kinie pod Baranami „Jurek” Pawła Wysoczańskiego, dokument poświęcony Jerzemu Kukuczce, wybitnemu polskiemu himalaiście – niektórzy znawcy tematu uważają, że najlepszemu w całej historii górskich wspinaczek – który jako drugi na świecie zdobył tzw. koronę Himalajów i Karakorum, czyli 14 szczytów o wysokości ponad 8 tysięcy metrów (pierwszy był Reinhold Messner, któremu zajęło to szesnaście lat i cztery miesiące, Kukuczce – niespełna osiem lat). Nawiasem mówiąc, wspomniany wyżej Jan P.

Matuszyński swój dokument o człowieku niepełnosprawnym dokonującym niewyobrażalnych wyczynów podwodnych zadedykował – jak głosi stosowny napis – Rafałowi Chołdzie i Arturowi Hajzerowi, którzy zostali w górach. Kukuczka także został w górach. Zginął 24 października 1989 roku na wysokości 8300 metrów podczas wejścia na Lhotse. Tuż przed granią szczytową pękła lina, a wspinacz spadł w dwukilometrową przepaść…

Wysoczański zrealizował fascynujący dokument o fascynującym człowieku. Ale nie tylko. Ten wielowymiarowy portret przedstawia reżyser w szerokim kontekście społeczno-politycznym. Z jednej strony – jednostka, próbująca wyrwać się z szarej peerelowskiej rzeczywistości i wejść  – w sensie dosłownym i metaforycznym – na największe szczyty świata, z drugiej strony – zapylony Śląsk (bohater filmu pochodził z Katowic), puste sklepowe półki, stan wojenny, obrady Okrągłego Stołu…  Ten kontekst jest istotny, ale nie najważniejszy. Najważniejszy jest człowiek realizujący swe największe marzenia. Z krwi i kości, z wieloma wspaniałymi zaletami, ale nie bez wad, których reżyser nie ukrywa. Pewno dlatego jego film dosłownie wciska w fotel.

Paweł Wysoczański jest absolwentem krakowskiego filmoznawstwa oraz Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Ma na swym koncie dopiero kilka krótkich filmów, które przyniosły mu już ponad 20 nagród i wyróżnień festiwalowych. „Jurek” pewno dorzuci jeszcze wiele prestiżowych wyróżnień, bo to film znakomity.


Jerzy Armata 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"