Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Do Damaszku" RECENZJA

Łacińskie wezwanie „Memento mori” (pamiętaj o śmierci), barokowe zabawy z formą i prawie dosłowne nawiązania do kultowych filmów z przełomu tysiącleci – taki jest spektakl „Do Damaszku” Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze.

"Do Damaszku" <b>RECENZJA</b>
fot. Justyna Nowicka
Sezon Swinarski w Starym Teatrze
%gallery_20170%
Chwała narodowej scenie za wyciągnięcie z biblioteki zakurzonego dramatu Strindberga. Czytany głównie przez teatrologów, tkwił gdzieś na półkach upupiony „symboliczną” etykietą. Tymczasem tekst Strindberga brzmi ze sceny intrygująco i wyraziście – równie atrakcyjny w swym obco brzmiącym realizmie XIX-wiecznej Szwecji, jak i pasjonujący jako zapis snu, chorobowego transu, czy psychodelicznego urojenia.

Ale u Klaty rzecz tak naprawdę nie dzieje się w Szwecji. Kluczem do inscenizacji w Starym Teatrze jest dobrze znajomy nam barok – z jego obsesją śmierci, z szalonymi eskapadami formy, manierą i przesadą. A także zachowaną ze Strindberga łaciną, upodobaniem do refrenów, i kompozycją opartą na kontrastach.

Główny bohater, w oryginale pisarz, tutaj muzyk i performer wyrusza w  tajemniczą podróż. Są zewnętrzne przyczyny tej wyprawy: kryzys wieku średniego, nieudane życie rodzinne, niepokoje związane z twórczością i sławą.

Strindberg nazwał go Nieznajomym, Klata – Idolem . Napędzają go pycha i niespełnienie, są w nim żarłoczność życia i zakochanie w śmierci. Na jego drodze los stawia kobietę, jej dziwaczną rodzinę, wreszcie kilka osobliwych kreatur, które można uznać za częściowo wyparte, czy nieuświadomione składowe jego osobowości.

Co przydarzy się podczas drogi do Damaszku, drogi, która przynieść ma nawrócenie, a tymczasem biegnie kołem, meandruje, zapętla się i powraca? Ta droga wygląda raczej jak ucieczka, a próby leczenia jak ekscentryczne, szemrane, magiczne rytuały.

Inscenizacja Klaty jest jednocześnie efektowna i na swój sposób surowa, to siła i słabość tej realizacji . Oglądamy w gruncie rzeczy jedną, intensywną, dwugodzinną scenę, oniryczny szlak po którym krąży bohater. Jak fajerwerki strzelają kolejne muzyczne pomysły, filmowe cytaty, pełne osobliwości interludia. W zgodzie z barokową retoryką wciąż próbuje się nas trochę rozśmieszyć i trochę nastraszyć - w tym celu na scenie mamy 7.000 tysięcy czaszek i jednego kościotrupa, a także występy wielogłowych chimer, dziwnych bestii – Fanek Idola, które wyśpiewują w rytm operowych recytatywów pokręcone komentarze do akcji.

A jednak dramat Idola (Marcin Czarnik), przecież koło zamachowe całej akcji, do końca nas nie przekonuje, nie porywa, nie hipnotyzuje . Jakoś trudno uwierzyć, że ten trochę kabotyn, trochę mitoman, wywołuje wokół siebie takie pandemonium. Aktorowi nie udało się stworzyć sugestywnej konkurencji dla szalonego rekwizytorium, który otoczył go reżyser. Znacznie bardziej intrygujące wydają się postaci drugiego planu: niejednoznaczny Doktor Wilkołak (Krzysztof Zarzecki), jego Siostra (Dorota Segda) czy bluzgający łaciną Żebrak (Krzysztof Globisz), balansujący między realnością a urojeniem, zwyczajni i wynaturzeni jednocześnie.

Cały ten zgiełk kończy się szybko i gwałtownie, jednym, lekceważącym gestem. Wyprawa do Damaszku, zapowiadana w kolorowych folderach jako podróż wgłąb samego siebie, okazuje się wizytą w upiornym wesołym miasteczku ze szczególnym uwzględnieniem „domu, w którym straszy”. Czujemy oczywiście dreszczyk emocji, ale silniejsze jest chyba wrażenie niedosytu.

Justyna Nowicka


Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"