Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Derwid. Inna twarz Lutosławskiego

Pisał je z czystej potrzeby zarabiania pieniędzy. Bo tak naprawdę muzyki rozrywkowej nie cenił i nie uważał za wartościową. Nie chciał, by kojarzono go z piosenką, dlatego schował się pod pseudonimem Derwid. Gdy wyszło na jaw, że Derwid to Witold Lutosławski, kompozytor nie był zadowolony. Czuł się obnażony, zdemaskowany, a nawet zgorszony. W późniejszych latach nie chciał się godzić na wykorzystywanie swoich piosenek i na ich przypominanie. Więcej – on kategorycznie tego odmawiał. Pisał w 1987 roku w liście do ZAIKS-u: „Piosenki te opublikowane w swoim czasie pod pseudonimem nie są przez ze mnie przeznaczone do wznawiania czy przypominania w jakiejkolwiek formie”.

A jednak piosenki Lutosławskiego przetrwały i żyją swoim życiem. Początkowo rozproszone w różnych zbiorach zostały zebrane i wydane przez PWM w 2013 roku, w dwóch zeszytach jako piosenki taneczne i co pewien czas sięgają po nie różni artyści. Pamiętam dobrze sprzed paru lat wykonania Agaty Zubel, a kilka dni temu, 11 lipca, w ramach Festiwalu Muzyki Polskiej kilkanaście piosenek Derwida wykonała na scenie Teatru STU Elżbieta Szmytka. Partnerował jej mistrz akordeonu, będący jedną trzecią słynnego Motion Trio, lider i założyciel tego zespołu, także kompozytor i aranżer – Janusz Wojtarowicz. I ten charyzmatyczny muzyk, wielki oryginał, który grał całym sobą, skradł show śpiewaczce. Był to bardzo ciekawy koncert.

Ale zacznijmy od początku… Piosenki taneczne – a było ich 33 – Lutosławski komponował na zamówienie Polskiego Radia. Kilka z nich zyskało popularność, jak choćby „Nie oczekuję dziś nikogo” w wykonaniu Reny Rolskiej. Ta piosenka zwyciężyła w plebiscycie radiowym i otrzymała tytuł piosenki stycznia 1960 roku. Lutosławski pisał piosenki taneczne w rytmach modnego wówczas tanga, ale były też walce, walczyki czy fokstroty. Komponował je do różnych tekstów, autorstwa m.in. Jerzego Millera, Tadeusza Urgacza, Artura Międzyrzeckiego.

Charakter Lutosławskiego, który był szalenie dokładny, spowodował, że kompozytor nie potraktował piosenek jako chałturę. Podszedł to tego zadania całkowicie poważnie. Wymyślał linie melodyczne dość skomplikowane, co zapewne utrudniało życie wykonawcom, umieszczał też wewnątrz tkanki muzycznej cytaty, bawiąc się w ten sposób ze słuchaczami. Np. w piosence „Daleka podróż” można usłyszeć nawiązania, albo wręcz cytaty do poematu „Morze” Debussy’ego.

I właśnie to zawodowe podejście do tworzenia popularnych piosenek było i jest wyzwaniem wykonawczym. Piosenki Lutosławskiego-Derwida – które powstawały w latach 50. i 60. – wykonywali: Ludmiła Jakubczak, Regina Bielska, Irena Santor, Violetta Villas, Wiesława Drojecka, Kalina Jędrusik, Sława Przybylska, Halina Kunicka, Mieczysław Fogg, Rajmund Fleszar, Tadeusz Woźniakowski i Jerzy Michotek. A później np. Hanna Banaszak, Lora Szafran, Anna Maria Jopek czy Mieczysław Szcześniak. (Tak na marginesie większość z tych wykonawców, zwłaszcza tych dawniejszych nie znała prawdziwego nazwiska kompozytora).

Już plejada wymienionych gwiazd pokazuje, że są to ludzie estrady. Bo dla śpiewaków operowych piosenki Derwida niosą dodatkową trudność. Nie chodzi tu tylko o umiejętność używania mikrofonu, chodzi przede wszystkim o sposób wykonywania. Piosenka zaśpiewana operowym, ustawionym głosem, może nie brzmieć dobrze. Zwłaszcza gdy wzmocni się ten ustawiony głos mikrofonem. Można jednak zrezygnować z ustawionego głosu, ale trzeba pamiętać, aby nie mieszać tych różnych technik śpiewania. A to trudne zadanie.

Elżbietę Szmytkę, wspaniałą sopranistkę mieszkającą na stałe we Francji, absolwentkę lat 80. krakowskiej AM w klasie prof. Heleny Łazarskiej, wyjątkowo cenię. To świetna artystka, która ma na swoim koncie wiele sukcesów. Jako śpiewaczka operowa występowała m.in. w operach Berlina, Amsterdamu, Wiednia, Moskwy, czy słynnego Teatro Colon w Buenos Aires. Koncertowała też m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku i Royal Albert Hall w Londynie. A nazwiska dyrygentów, z którymi współpracowała już mówią same za siebie: Claudio Abbado, Pierre Boulez, John Eliot Gardiner, Neville Marriner, Marc Minkowski, Simon Rattle.

A jednak koncert z piosenkami Derwida-Lutosławskiego wywołał u mnie smutek. Z jednej strony przed publicznością stanęła pełna uroku artystka, z piękną prezencją, cudowną dykcją, obdarzona wielką wrażliwością, artystka, która nie boi się uwodzić publiczności, będącej blisko na wyciągnięcie ręki. A z drugiej strony artystka, której zdarzało się mieszać w ramach jednego utworu techniki śpiewania: aktorski i operowy.

Dziś piosenki Derwida postrzegane są jako perełki gatunku, dlatego z przyjemnością ich posłuchałam i odnalazłam w nich Lutosławskiego liryka i marzyciela. Zabrzmiały m.in.: „Cyrk jedzie”, „Czarownica”, „Daleka podróż”, „Plamy na słońcu”, „Warszawski dorożkarz” czy „Złote pantofelki”. I z wielkim zachwytem patrzyłam też na zaangażowane Janusza Wojtarowicza, który grał całym ciałem, tworząc z akordeonem niezwykłą jedność. Podejrzewam, że to właśnie on był aranżerem tych utworów, które przecież znane są na głos z fortepianem.

Piosenki taneczne komponowane dla Polskiego Radia, to nie była jedyna mało znana twarz Lutosławskiego. Warto przypomnieć, że twórca ten komponował także dla teatru, pisał też muzykę radiową, ale wcześniej komponował pieśni masowe, co przyniosło mu sporą sławę w Związku Radzieckim. Ale to już inna historia!

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"