Aby mieć trochę wiosny zimą w naszych domach, możemy postarać się o rośliny cebulowe. Odpowiednio zadbane jeszcze we wrześniu hiacynty i narcyzy, mogą nam pięknie zakwitnąć w styczniu i lutym! Jak się do tego przygotować, podpowiadamy w audycji "Zielono mi".
Posłuchaj Anny Łoś i Barbary Błaszczyk
Rośliny cebulowe kupowane w kwiaciarniach lub pędzone samodzielnie powinny być ustawione w jasnym i niezbyt ciepłym miejscu. Większość wczesnowiosennych roślin cebulowych kwitnie zdecydowanie dłużej, jeśli zapewnimy im warunki zbliżone do wczesnowiosennego ogrodu, w którym nierzadko jeszcze prószy śnieg, a nocą bywa mroźno. W domu trudno zapewnić im takie warunki, choć niemal idealnie byłoby, gdybyśmy ustawili je w temperaturze około 10-12 oC, jaką znajdziemy w słabo ogrzewanym mieszkaniu albo na parapecie pod którym nie ma kaloryfera. Możemy je także na noc wystawiać na zewnątrz (o ile temperatura nie spada poniżej zera) lub na ganek.
Intensywność podlewania trzeba dostosować do wysokości temperatury pomieszczenia – im cieplej, tym więcej i częściej rośliny trzeba podlewać, tym bardziej, że zazwyczaj rosną w małych doniczkach ze skąpą ilością lekkiego podłoża, które szybko wysycha. Podlewać je należy umiarkowanie, czyli tak by ziemia była stale wilgotna, ale aby nie stały w wodzie. Wszystkie rośliny doniczkowe kwitnące dobrze jest zasilać raz na tydzień lub dwa wieloskładnikowymi nawozami przeznaczonymi specjalnie dla nich, co sprawi, że kwiaty będą lepiej wybarwione, a poza tym rozwiną się wszystkie pąki kwiatowe, które czekają w kolejce.
Po pewnym czasie większość z nich stanie się wątpliwą dekoracją, ale czasem tak po prostu głupio jest je wyrzucić i szkoda. Jak przekwitną to trzeba usunąć pędy kwiatostanowe i zostawić liście - powinny jeszcze przez kilka tygodni być zielone, asymilować i wzmacniać cebulę. Jesienią, po przesuszeniu będzie można wysadzić je do ogrodu, by ponownie zakwitły wiosną. Cebule nie będą się nadawały do powtórnej uprawy w maleńkich doniczkach, ale kiedy pozwolimy im na zakończenie cyklu wegetacyjnego, pewien pożytek jeszcze z nich może być. Po obcięciu przekwitłych kwiatów, zostawiamy liście i ustawiamy je w dobrze oświetlonym miejscu, nadal podlewamy i zasilamy, a one odbudowują zapasy asymilatów w cebulach. Oczywiście nie musi się wcale to odbywać w dotychczasowym eksponowanym miejscu. Skrzynki z roślinami można ustawić w kącie balkonu czy w jakimś zacisznym miejscu w ogrodzie. Jeśli pora jest jeszcze na tyle zimna, że mróz mógłby zaszkodzić wydelikaconym liściom, staram się je okrywać folią pęcherzykową lub agrowłókniną. Gdy liście zaczynają żółknąć i zasychać, przestaję podlewać, a po kilku tygodniach wyciągam z doniczek i przechowuję (w suchym, przewiewnym miejscu) aż do końca sierpnia lub początków września. Wtedy sadzę w ogrodzie, a jeśli go Państwo nie macie – podarujcie cebule znajomym ogródkowiczom.
(Anna Łoś, Barbara Błaszczyk/ew)