"Droga do Morskiego Oka to rzeka ludzi, wózków dziecięcych, sandałów i traperów. Mnóstwo zmęczonych, ale uśmiechniętych twarzy. Można odnieść wrażenie, że magia gór jest zupełnie gdzie indziej, daleko stąd. Ale wystarczy tylko na chwilę zatrzymać się na brzegu stawu, unieść do góry głowę i delikatnie przymrużyć oczy" - pisze słuchacz Radia Kraków Jarosław i przesyła zdjęcia.
Stojąc tak już po chwili zauważam Długosza i Pietscha wspinających się na Mnichu, Mariana Bałę biegnącego z apteczką do umierającego na Mięguszu Milówki, i Stanisława Biela pokonującego zerwy Kazalnicy.
Magia trwa tyle ile chcemy, nie otwieram szeroko oczu.
Jarosław Zapała
Przypominamy: materiał został nadesłany przez słuchaczy. Chcesz się podzielić jakąś informacją? Zobaczyłeś coś ciekawego dotyczącego Krakowa, Małopolski i mieszkańców naszego regionu? Tu możesz skorzystać z naszego formularza