Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tarnów: Chcą szukać źródeł smrodu. Mieszkańcy boją się, że będzie go więcej

Jednostka Ratownictwa Chemicznego Grupy Azoty planuje rekultywację części terenu, na którym składowany jest popiół. Mieszkańcy Klikowej, ale też Białej czy Bobrownik Wielkich boją się, że będą stamtąd dobiegały podobne uciążliwe zapachy jak z należącego do JRCH wysypiska niedaleko Azotów. Po stronie mieszkańców stanęła Wojewódzka Inspekcja Ochrona Środowiska. Jednostka chce jednak w naoczny sposób udowadniać, że to nie ona jest źródłem smrodu w całej okolicy.

Jednostka Ratownictwa Chemicznego Grupy Azoty planuje rekultywację części terenu, na którym składowany jest popiół. Mieszkańcy Klikowej, ale też Białej czy Bobrownik Wielkich boją się, że będą stamtąd dobiegały podobne uciążliwe zapachy jak z należącego do JRCH wysypiska niedaleko Azotów. Po stronie mieszkańców stanęła Wojewódzka Inspekcja Ochrona Środowiska. Jednostka chce jednak w naoczny sposób udowadniać, że to nie ona jest źródłem smrodu w całej okolicy.

Posłuchaj co mówi prezes Jednostki Ratownictwa Chemicznego, Leszek Gniadek

Posłuchaj co mówi Marek Kaczanowski

Tarnów: Chcą szukać źródeł smrodu. Mieszkańcy boją się, że będzie go więcej
%gallery_44292%

Protestujący przeciwko planom rekultywacji terenu nazywanego Czajki I podkreślają, że jeśli zostaną one zrealizowane, to znajdą się między jednym a drugim składowiskiem odpadów. Jak przypominają, już teraz w lecie z powodu uciążliwego zapachu nie mogą otworzyć okien w domach. Prezes Jednostki Ratownictwa Chemicznego, Leszek Gniadek, przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków, że rekultywacja to nie tworzenie kolejnego wysypiska. Chodzi o przywrócenie naturalnego wyglądu terenu i przeznaczenie go mieszkańcom. Zdaniem prezesa Gniadka po zakończeniu procesu mogłyby się tam odbywać zajęcia z hipoterapii z końmi z pobliskiej stadniny w Klikowej.

W takie zapewnienia nie wierzą mieszkańcy, bo w przeszłości jeden z poprzedników prezesa Gniadka obiecywał podobne przekształcenia na terenie składowiska za rzeką Biała, które wciąż działa. Obecny szef JRCH nie chce się odnosić do wcześniejszych deklaracji. Podkreśla jedynie, że żeby działać w tym zakresie, składowisko musiałoby zostać całkiem zamknięte. Kiedy to się stanie? Nie umiał powiedzieć.

Leszek Gniadek przypomina też, że rekultywacja Czajek całkowicie wyeliminuje przypadki pylenia zgromadzonego popiołu. Cały proces ma polegać na zmieszaniu tego odpadu z osadem z oczyszczalni ścieków. „Osadem ustabilizowanym, ziemistym. Podobnym do tego, który jest używany jako główny materiał w ziemi do kwiatków sprzedawanej w centrach handlowych czy też sklepach ogrodniczych” - uspokaja prezes Jednostki Ratownictwa Chemicznego Grupy Azoty.

Do tych planów z dużą ostrożnością pochodzą tarnowscy urzędnicy, którzy mają wydać decyzję w tej sprawie. Marek Kacznowski przekonuje, że magistrat pracuje nad takimi zaleceniami dla firmy, która będzie prowadziła rekultywacje, żeby maksymalnie zminimalizować uciążliwości zapachowe dla mieszkańców.

Kaczanowski przyznaje jednocześnie, że w tej chwili w tym rejonie Tarnowa jest aż 10 potencjalnych źródeł smrodu. To nie tylko wysypisko za rzeką, ale także oczyszczalnia czy też np. ferma lisów, ale też rów klikowski, do którego mieszkańcy nielegalnie wylewają ścieki. Tymczasem jak dowiedziało się Radio Kraków, Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska wykazała, że Jednostka Ratownictwa Chemicznego nie wykonuje wszystkich obowiązków zawartych w zezwoleniach, które mogłyby zminimalizować fetor. Grozi za to kara od 500 złotych do 500 tysięcy złotych. Prezes Gniadek przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków, że to nieporozumienie i zapowiada odwołanie, ponieważ jego zdaniem są drobne uchybienia techniczne.

Zapowiada też, że Jednostka Ratownictwa Chemicznego planuje udowodnić mieszkańcom, że to nie smród z wysypiska tak uprzykrza im życie. To nie jest jeszcze przesądzone, ale w przypadku zgłoszenia od mieszkańców w poszukiwaniu źródeł fetoru w teren miałby jechać z nimi pracownik JRCH. Leszek Gniadek podkreśla, że na składowisko trafia jedynie azbest, gruz oraz osad ściekowy.

Tymczasem Marek Kaczanowski z tarnowskiego magistratu zwraca uwagę na to, że po 1 stycznia 2016 roku problemy mieszkańców z oddziaływaniem wysypiska za rzeką Białą powinny się zmniejszyć. Po zmianie przepisów od 1 stycznia Jednostka Ratownictwa Chemicznego będzie mogła prawdopodobnie przyjmować mniej nowych osadów ściekowych, na których składowaniu i rekultywacji zarabia.

Te same osady nawet przez 6 lat mają być wykorzystywane do rekultywacji składowiska popiołu na składowisku Czajki I. Prezes JRCH Leszek Gniadek w rozmowie z Radiem Kraków zapewnił, że nie spowoduje to uciążliwego dla mieszkańców smrodu.

(Bartłomiej Maziarz/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"