Każdy port lotniczy ma własną jednostkę straży pożarnej. Nie inaczej jest w Kraków Airport. Strażacy na szczęście nie mają zbyt wielu okazji do interwencji, więc na co dzień zajmują się utrzymaniem sprzętu przeciwpożarowego, aby był w pełni sprawny na wypadek katastrofy. Chodzi nie tylko o specjalistyczne wozy strażackie, ale również o gaśnice we wszystkich pomieszczeniach lotniska. Oprócz tego druhowie muszą regularnie ćwiczyć. "Organizują więc na terenie jednostki pozorowane akcje" - mówi jeden z dowódców Sebastian Miłkowski. Codzienne ćwiczenia odbywają się w specjalnie skonstruowanej przez strażaków imitacji kabiny samolotu. Zaś co cztery lata jednostka musi brać udział w obowiązkowych szkoleniach w ośrodku w Wielkiej Brytanii./ fot: Tomasz Buszewski