Norweg Ken Levi Eikeland przed Mateuszem Grabisem z Chrobrego Głogów, to dwaj pierwsi kolarze na mecie ostatniego etapu Karpackiego Wyścigu Kurierów. Ale bez bonifikat i bez premii finansowych. Dlaczego? Bo na niecałe trzy kilometry przed metą prowadząca grupa najsilniejszych kolarzy imprezy została skierowana w złą drogę i przyjechała na metę długo po... maruderach. Sytuację wyjaśnił reporterowi Radia Kraków dyr. sportowy wyścigu, sędzia międzynarodowy Marek Kosicki. Zwycięzcą całego wyścigu został kolarz z Nowej Zelandii Hamish Schreurs.