- Żadna inna diagnoza, którą pacjenci usłyszą od lekarzy albo sami sobie wygooglują, nie wzbudza takiej rozpaczy w odbiorze, jak świadomość, że jestem tym, którego wszędzie opisują jako kogoś, od kogo trzeba uciekać. To są ludzie, którzy są głęboko poruszeni i przestraszeni. Czy to znaczy, że nie potrafią kochać, skoro wszędzie piszą, że narcyz nie ma empatii? Czy wszystko, co robię to jest tylko instrumentalne wykorzystywanie ludzi, bo przecież wszędzie tak piszą? To nie jest tak, że osoba o narcystycznych zaburzeniach czy cechach jest nie do życia i ona nie może się zmienić – mówi psycholożka i psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego Joanna Sadzawicka-Olczak.