Zaburzenia odżywiania w Polsce to narastający problem dotykający coraz większej liczby osób - zarówno kobiet, jak i mężczyzn, w różnym wieku. Raport Zaburzenia odżywiania w Polsce: skala problemu i perspektywy na przyszłość, opracowany przez Galileo Medical, ujawnia nie tylko wzrost liczby przypadków, ale też niepokojący brak świadomości społecznej oraz ograniczony dostęp do skutecznego leczenia. Eksperci alarmują - bez odpowiednich działań problem będzie się pogłębiać.
Skala i świadomość
Wyniki są niepokojące: choć 61% respondentów słyszało o anoreksji, a niespełna 57% o bulimii, to aż blisko 25% Polaków w ogóle nie zna takich problemów zdrowotnych. Oznacza to, że niemal co czwarty Polak nie ma świadomości ich istnienia. „Zaburzenia odżywiania, głównie anoreksja i bulimia, to nadal temat tabu. Poza tym to choroby bardzo dyskretne w objawach, szczególnie w swoim początku” – mówi lek. Elżbieta Bonder - internista i dyrektor ośrodka psychoterapeutycznego Galileo Medical. „W przypadku anoreksji możemy nie dostrzegać niedożywienia nawet przez kilka lat - pacjenci bardzo często noszą oversizowe ubrania albo ubierają się na tzw. cebulkę. Widoczne zmiany, np. na twarzy manifestują się dopiero wtedy gdy niedożywienie jest bardzo zaawansowane. Z kolei bulimia to choroba, która na ogół przebiega z normowagą. Dodatkowo zachowania kompensacyjne (prowokowane wymioty czy stosowanie środków przeczyszczających) to bardzo osobista sfera, dlatego możemy nie wiedzieć, że osoba cierpi na tę chorobę” – podkreśla E. Bonder.
Według danych z raportu, odsetek osób mających bezpośredni lub pośredni kontakt z zaburzeniami odżywiania jest relatywnie wysoki. Szacuje się, że dotyczy około 9% badanych w przypadku anoreksji, ortoreksji (obsesja na punkcie zdrowej żywności) i zaburzeń picia, 14% w przypadku bulimii, 16% dla ARFID (unikanie i ograniczanie przyjmowania pokarmów i napojów), a nawet 21% w odniesieniu do kompulsywnego objadania się.
Niestety zaburzenia odżywiania w większości przypadków (głównie anoreksji) postrzegane są jako chimeryczne podejście do jedzenia. „Pokutuje przekonanie, że to nie jest choroba, w związku z tym podawane są rady typu: weź się w garść, jak będziesz chciała, to będziesz jadła, problem jest w twojej głowie, jedzenie to prosta sprawa” – podkreśla lek. E.Bonder.
Anoreksja i bulimia to najczęstsze zaburzenia odżywiania, które dotykają głównie kobiet, choć liczba przypadków wśród mężczyzn również rośnie. Choroby zazwyczaj pojawiają się przed 20. rokiem życia, ale niepokojąco obniża się wiek, w którym występują pierwsze objawy
Główne przyczyny i objawy zaburzeń odżywiania
Respondenci wymienili problemy emocjonalne i psychiczne, takie jak lęk czy depresja (65%) oraz presję społeczną dotyczącą wyglądu (62%) jako główne czynniki prowadzące do zaburzeń
odżywiania. Co ciekawe - 35% badanych wskazało na social media i ich wpływ jako jeden z głównych powodów tych problemów. Ponad 50% badanych uznało, że trzy główne objawy zaburzeń odżywiania to: drastyczne zmiany masy ciała, restrykcyjne diety i nadmierne skupienie się na wyglądzie. „Kłopoty z odżywianiem wynikają z kombinacji czynników biologicznych, psychicznych i społecznych. Niskie poczucie własnej wartości, perfekcjonizm i trudności w radzeniu sobie z emocjami mogą zwiększać ryzyko ich wystąpienia. Dodatkowo media promujące ideały wyglądu oraz negatywne komentarze otoczenia sprzyjają ich rozwojowi. Najczęstsze objawy problemów z jedzeniem to m.in.: ograniczanie liczby posiłków, unikanie pokarmów wysokokalorycznych, nadmierny wysiłek fizyczny i stosowanie środków przeczyszczających” – wylicza lek. E. Bonder.
Leczenie
Raport pokazuje, że leczenie zaburzeń odżywiania w Polsce jest wciąż niedostatecznie finansowane ze środków publicznych. Tylko 33% respondentów potwierdziło, że koszty terapii zostały pokryte przez NFZ, natomiast 44% musiało pokryć je z własnej kieszeni. „Pacjenci skarżą się na długie kolejki do specjalistów i odległe terminy” – mówi lek. E. Bonder. „Pamiętajmy również o konieczności kompleksowego podejścia do zaburzeń odżywiania, bo tylko takie daje gwarancję właściwego i skutecznego leczenia. Co ważne – opieka nad takim pacjentem musi być systematyczna i długotrwała (3 – 5 lat). Zaburzenia odżywiania w obliczu wzrastającej liczby pacjentów przy braku specjalistów zaczynają być coraz większym problemem” – podkreśla Bonder.
Zaburzenia odżywiania to bardzo poważne choroby. Nieleczone prowadzą do poważnych konsekwencji zdrowotnych, takich jak wyniszczenie organizmu, problemy z sercem czy skutki psychiczne, a w najgorszym przypadku - śmierć. „Leczenie należy rozpocząć natychmiast, bez zbędnej zwłoki, która może decydować o życiu” – zaznacza lek. E.Bonder. „Pamiętajmy również, że zaburzenia odżywiania mają destrukcyjny wpływ na życie społeczne i rodzinne pacjenta” – dodaje. Statystyki i badania kliniczne pokazują, że 70% osób chorych ma szanse na stuprocentowe wyleczenie.
Konieczne działania
W obliczu rosnącej liczby przypadków zaburzeń odżywiania w Polsce eksperci apelują o poprawę dostępu do specjalistycznej opieki i zwiększenie świadomości na temat tych poważnych chorób. Aby zminimalizować ryzyko poważnych konsekwencji zdrowotnych najistotniejsze jest wczesne rozpoznawanie objawów oraz podjęcie działań systemowych w zakresie profilaktyki i leczenia. Dobrym przykładem mogą być inne kraje Europy np. skandynawskie, gdzie państwowe programy prewencyjne skutecznie ograniczają liczbę nowych przypadków. Polska na razie wciąż pozostaje w tyle.