Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Rusecka: Wizyta premierów w Kijowie przejdzie do historii

- Jeszcze przed oficjalną inwazją Rosji w Ukrainie wojewodowie zaczęli działać i we współpracy z samorządowcami przygotowywali miejsca noclegowe dla uchodźców. Kilka godzin po rozpoczęciu wojny w Polsce działały już punkty recepcyjne dla obywateli Ukrainy - mówiła na antenie Radia Kraków posłanka PiS, Urszula Rusecka. Szefowa sejmowej komisji polityki społecznej i zdrowia mówiła, że nadawanie numerów PESEL uchodźcom pozwoli urealnić szacunki odnośnie liczby Ukraińców w poszczególnych powiatach, ale i województwach. Od dziś osoby, które przyjęły wojennych uchodźców pod swój dach, mogą składać wnioski o refundację ich pobytu. Posłanka PiS Urszula Rusecka przypomina, że dokumenty należy złożyć do dwóch miesięcy od przyjęcia obywateli Ukrainy. Jak mówiła, warto jednak poczekać, by nie stać na początku w długich kolejkach.

Urszula Rusecka: Wizyta premierów w Kijowie przejdzie do historii
fot: RK

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Urszulą Rusecką.

Jakie znaczenie dla przebiegu działań wojennych, na nowy świat po wojnie będzie mieć wizyta w Kijowie premierów Polski, Czech i Słowenii?

- Bardzo ważne. To historyczne wydarzenie. Wizyta premierów w Kijowie, który jest oblężony przez wojska rosyjskie... To wyraz odwagi, solidarności i pokazanie światu, że nie zostawia się przyjaciół w potrzebie. To polityczny gest wsparcia dla wojujących, dla ludzi walczących o swój wolny kraj. To pokazanie, że są w Europie przywódcy, którzy mimo wielkiego ryzyka stoją po stronie demokracji, wolności i pokazują, że sceptyczne reakcje przywódców Europy Zachodniej, gdy oni mówili o zagrożeniu ze strony Rosji… To się spełniło. Trzeba podejmować mocne kroki, żeby temu się przeciwstawić.

Gest solidarności i wsparcia, czy może coś więcej? W Kijowie padły słowa o pokojowej misji NATO w Ukrainie. Na czym taka misja by mogła polegać?

- To sprawy wojskowe. Działamy w sytuacji zagrożenia wojennego. Nad pewnymi tematami trzeba położyć zasłonę milczenia. Wszyscy są ciekawi, ale dajmy działać osobom do tego powołanym. Zobaczymy. Ta wizyta na pewno dyplomatycznie była przygotowywana i uzgadniana z partnerami w UE. Na efekty wizyty poczekajmy. Na pewno miała ta wizyta przełomowe znacznie. To przejdzie do historii.

Strona ukraińska docenia ten gest wsparcia, ale zwraca uwagę, że pewne rzeczy zostają nierozwiązane, jak tiry rosyjskie i białoruskie, które cały czas przejeżdżają przez Polskę.

- Było to wyjaśniane. Obowiązują nas przepisy unijne. Nie możemy decydować sami. Możemy skrupulatnie kontrolować. Czekamy na decyzję partnerów z UE. Działania nie mogą być pozorowane przez Zachód. Słyszymy informacje, że Francuzi dostarczali broń Rosji mimo embarga. Wiele działań UE było opieszałych. Niektóre kraje chciały, żeby te embarga nakładane na Rosję odbijały się jak najmniejszym skutkiem. Tak być nie może. Ukraina walczy za naszą wolność. To wymaga poświęceń.

Od dziś można składać wnioski o refundację kosztów związanych z przyjmowaniem uchodźców. Była pani samorządowcem. Czy samorządy, ośrodki pomocy społecznej mają wystarczające narzędzia, żeby skontrolować, do kogo trafiają pieniądze, jak są wykorzystywane i jakie są warunki życia Ukraińców?

- Sytuację w kraju mamy bardzo trudną. Jest 21 dzień inwazji na Ukrainę. Ta sytuacja była przewidywana. Przed 24 lutego w porozumieniu z MSWiA wojewodowie spotykali się z samorządowcami. Były przygotowywane miejsca do ewentualnej lokacji uchodźców. O godzinie 3:45 24 lutego nastąpiła agresja Rosji na Ukrainę. O 11 ruszyły pierwsze punkty recepcyjne. Sama komisarz unijna ds. migracji powiedziała, że Polska przyjęła w ciągu 3 tygodni taką falę uchodźców, jaka w sumie w latach 2014-2015 była w UE. Mamy do czynienia z wielkim kryzysem migracyjnym. Dziękuję wszystkim Polakom, wolontariuszom, którzy pomagają. Polacy mają w sobie gen solidarności. Jesteśmy wspaniałym narodem. Nasze dobre cechy ujawniają się w takich sytuacjach. Jest specustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym. To weszło w życie. W ustawie jest masa rozwiązań dotyczących ważnych obszarów życia. Są regulacje dotyczące pobytu, pracy, edukacji, opieki zdrowotnej. Wczoraj wieczorem była konferencja prasowa wojewody Łukasza Kmity i prezydenta Jacka Majchrowskiego. To modelowa współpraca między rządem i samorządem.

Ilu uchodźców przyjęła pani Wieliczka?

- Ciężko wyliczyć. Po to jest ten PESEL, ta rejestracja, która rusza dziś. Ten numer PESEL będzie dla tych, którzy chcą tu zostać, znaleźć pracę i mieć świadczenia. Sama Wieliczka mocno od początku zaangażowała się w pomoc. Są miejsca pobytu. W miejscowości Grabie są wynajęte od fundacji budynki. Tam jest ponad 200 osób. Kopalnia Soli w swoich obiektach też gości uchodźców. Są hotele… Te miejsca są zdiagnozowane. Gminy zgłaszały swoją bazę noclegową do powiatów. Powiaty raportowały do wojewodów. Cała grupa uchodźców jest też w domach prywatnych.

Czego się pani spodziewa? Widzimy wielką kolejkę, która już się ustawiła przed Tauron Areną. Tam jest punkt nadawania numerów PESEL. Jak pani ocenia rozwiązanie związane z refundacją? Od razu można złożyć wniosek, ale można też składać wnioski po zakończeniu pobytu Ukraińców...

- Ustawa działa od momentu 24 lutego. Wiemy jednak, że refundacja będzie działała przez 2 miesiące od momentu przyjęcia osoby. Można to zgłosić do urzędu gminy.

Można już to robić, albo czekać...

- Ja bym apelowała, żeby nieco poczekać. Niech ten pierwszy rzut minie. Wszystko trzeba zorganizować. Po kilku dniach zobaczymy słabe ogniwa. Była taka sytuacja przy pandemii. To też były wyjątkowe rozwiązania. Zagwarantowane jest wsparcie finansowe dla samorządów. Także jest wsparcie w tym multicentrum w Krakowie. Będą pracownicy KRUS, Urzędów Wojewódzkich, ARiMR.

Dziś mieszkańcy Wieliczki będą protestowali przed GDDKiA ws. przebiegu S7 Kraków-Myślenice. Chodzi o wariant szósty. Podziela pani obawy mieszkańców?

- Nie ma co się dziwić mieszkańcom. Każdy ma obawy. Wariantów jest sześć. Każdy dotyka innej części gminy, ale też gmin sąsiednich. Rozumiem obawy mieszkańców. Liczę, że przebieg łącznika trasy S7 Kraków-Myślenice zostanie tak wytyczony, że będzie jak najmniejsza ingerencja w przyrodę i substancję gminy. Poza obiektami mieszkalnymi na terenie gminy Wieliczka jest Kopalnia Soli. Ona jest zagrożona słodkimi wodami. Oczywiście, podzielam obawy mieszkańców.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"