Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Byłem przy tysiącach pożegnań". Kapelan krakowskiego hospicjum o śmierci, nadziei i miłości

W Wielką Sobotę – czasie ciszy, oczekiwania i nadziei – ks. Adam Trzaska, kapelan Hospicjum św. Łazarza w Krakowie, opowiada o towarzyszeniu umierającym. Po 25 latach pracy mówi, że człowiek nie boi się samej śmierci, ale tego, co ją poprzedza. A na końcu i tak najważniejsza okazuje się miłość.

"Byłem przy tysiącach pożegnań". Kapelan krakowskiego hospicjum o śmierci, nadziei i miłości
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.

Posłuchaj rozmowy Lidii Jazgar z ks. Adamem Trzaską.

Wielka Sobota to czas ciszy i oczekiwania. Czy człowiek może być naprawdę przygotowany na śmierć?

- Można żyć, oczekując przejścia. To jest wpisane w każdego z nas – niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie. Każdy ma w sobie świadomość, że życie się kiedyś skończy. Pytanie tylko, jak żyjemy z tą świadomością – czy ją wypieramy, czy próbujemy ją oswoić. Dla mnie hospicjum jest miejscem, w którym człowiek dowiaduje się, że w jego życiu spełnia się obietnica – że to, na co czekał całe życie, zaczyna się właśnie dokonywać.

Jak wygląda księdza pierwsze spotkanie z osobą, która trafia do hospicjum?

- Zaczynam bardzo prosto – od rozmowy. Pytam, skąd ktoś jest, gdzie mieszka, z jakiej parafii pochodzi. Chcę człowieka „umiejscowić” – zobaczyć, z jakiego świata przychodzi, jaka historia za nim stoi. Każdy ją niesie i dla mnie ona jest bardzo ważna.

Zdarza się, że ktoś od razu mówi: „jestem niewierzący”?

- Tak, czasem takie deklaracje pojawiają się bardzo szybko, nawet zanim zdążymy się dobrze poznać. Ale hospicjum od początku było miejscem otwartym. Powstało z potrzeby serca ludzi wierzących, ale dla wszystkich. Nie ma znaczenia, jakie ktoś ma przekonania – każdy ma tu swoje miejsce. A jeśli ktoś należy do innej wspólnoty, pomagamy mu skontaktować się z duchownym jego wyznania.

Czy w takiej sytuacji trzeba mówić o życiu wiecznym, o zmartwychwstaniu?

- Często wcale nie trzeba. Człowiek, który trafia do hospicjum, zazwyczaj już wie, że coś go czeka. Ma w sobie tę świadomość. Bardziej potrzebuje przestrzeni, żeby powiedzieć: „wiem, ale się boję”, „wiem, ale to jest trudne”. To są bardzo ludzkie reakcje.

A kiedy ktoś pyta wprost – co jest po drugiej stronie?

- Wtedy odwołuję się do wiary – do tego, co jest w credo, do Ewangelii, do tego, co zapowiada Chrystus. Ale ważne jest też doświadczenie. Bliska jest mi myśl, że niebo jest „na miarę człowieka” – że Bóg odpowiada na nasze pragnienia, na naszą wrażliwość. I że nie jest to stan zastygnięcia, tylko ciągła przemiana – człowiek przy Bogu pięknieje.

A co z lękiem? Nawet osoby głęboko wierzące się boją.

- Tak, ale często nie samej śmierci. Bardziej tego, co ją poprzedza: bólu, duszności, braku powietrza. To są bardzo konkretne, fizyczne lęki. Jeśli potrafimy człowiekowi w tym pomóc, jeśli ten lęk się zmniejsza, wtedy łatwiej jest mówić o nadziei.

Czy coś w księdza doświadczeniu szczególnie potwierdza tę nadzieję?

- Takich momentów jest wiele. Sam przeżyłem śmierć kliniczną jako kleryk. Miałem wtedy bardzo wyraźne poczucie przechodzenia – że zostawiam coś za sobą, ale idę w stronę świata, który jest lepszy. Pamiętam światło – bardzo jasne, ale nieoślepiające. Ciepłe. To doświadczenie we mnie zostało.

Czy w hospicjum zdarzają się sytuacje, które trudno wyjaśnić w sposób racjonalny?

- Tak. Są momenty, kiedy człowiek widzi więcej niż tylko ten świat. Ktoś mówi, że ktoś po niego przyszedł, ktoś coś widzi. Można to tłumaczyć różnie, ale można też przyjąć, że w chwili odchodzenia coś się odsłania.

Czy przez te lata zdarzało się, że nie udało się dotrzeć do chorego?

- Oczywiście. Każdy człowiek ma swoją wolność i trzeba ją szanować. Ja mogę tylko zapraszać, być obok. Ale ogromną rolę odgrywają inni – pielęgniarki, opiekunowie, wolontariusze. Oni często wykonują największą pracę, a ja zbieram jej owoce.

Hospicjum kojarzy się ze śmiercią, ale mówi Ksiądz też o życiu.

- Bo to jest miejsce życia. Udzielałem tam ślubów, chrzciłem dorosłych ludzi, którzy przed śmiercią chcieli przyjąć wiarę. Zdarzały się też powroty – osoby, które wychodziły z hospicjum i żyły dalej. To wszystko pokazuje, że życie i śmierć bardzo się tu przenikają.

Co na końcu okazuje się najważniejsze?

- Miłość. Najpierw miłość Boga. Potem to, jak człowiek sam staje się podobny do Boga – właśnie przez miłość. I wreszcie miłość tych, którzy są obok: pracowników, wolontariuszy, bliskich. Ich obecność, czas, ciepło. Ja ich nazywam „pięknymi ludźmi”.

Czy ludzie, którzy tam przychodzą pomagać, nie są przytłoczeni?

- Właśnie przeciwnie. To ich buduje. Czują, że są potrzebni, że ktoś na nich czeka, że ich obecność ma sens. To nie jest doświadczenie, które odbiera – ono daje.

Patrząc z tej perspektywy – świat jest gorszy, niż nam się wydaje?

- Myślę, że nie. Po prostu dobra jest mniej widać, bo nie jest krzykliwe. Ono się dzieje cicho.

Jaka rada na ten czas Wielkiej Nocy?

- Nie czekaj na moment, aż znajdziesz się w sytuacji granicznej. Szukaj czasu wcześniej – kiedy jeszcze możesz coś zmienić, coś uporządkować, coś naprawić. Bo na końcu tego czasu jest już coraz mniej.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem