Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ola Bilińska: pomiędzy sztetlem a litewskim bestiariuszem

Ola Bilińska jest postacią wszechstronną. Z jednej strony śpiewa przedwojenne, żydowskie melodie, z drugiej przeczesuje polsko- litewskie pogranicze w poszukiwaniu różnic i podobieństw w tradycyjnych pieśniach obu narodów. Jednak te dwa obszary zainteresowań łączy jedno: potrzeba poznania sąsiadów. Tych, których zabrała wojna i tych, których język można usłyszeć w sklepie spożywczym w Sejnach. Ola Bilińska jest także lingwistką, więc zachwyca ją samo brzmienie różnych języków oraz przekaz, dzięki któremu można poznać bliżej i ludzi i ich historię.

Przedwojenny Rzeszów i Nachum

Spotykamy Olę Bilińską na Festiwalu Kultury Żydowskiej. Przyjechała tu z projektem Nachum, poświęconym Nachumowi Sternheimowi. Choć w Polsce niemal zapomniany, jego twórczość nadal żyje w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Impuls do przypomnienia żydowskiego kompozytora i poety wyszedł od Macieja Staszewskiego, miłośnika lokalnej kultury i działacza społecznego z Rzeszowa.

Maciek wymyślił koncert poświęcony Sternheimowi, artyście związanemu z Rzeszowem i Lwowem, który na początku XX wieku pracował także dla przemysłu filmowego w Hollywood. Do współpracy zaprosił muzyków związanych z nową muzyką żydowską, m.in. Mikołaja Trzaskę, Noama Zylberberga, Macia Morettiego i mnie, jako osobę śpiewającą w jidysz. Na czele tego dream teamu stanął Miłosz Pękala, który stworzył tak niesamowity materiał, że szkoda było, żeby skończyło się na jednorazowym projekcie

– mówi Bilińska.

Pierwszy koncert zespołu odbył się podczas festiwalu "Inne brzmienia".

Słodki smutek żydowskich pieśni

Bilińska nie od dziś sięga po żydowskie dziedzictwo muzyczne. Śpiewała kołysanki w jidysz na płycie Berjozkele, a pieśni miłosne na Libelid. Kołysanki oczarowały ją swoją formą- intymną, rytualną, niemal medytacyjną. Jako lingwistka i literaturoznawczyni, Bilińska zauważa, że język jidysz był niegdyś naturalnym elementem warszawskiego krajobrazu.

40 procent mieszkańców Warszawy przed wojną to byli Żydzi, a jidysz był językiem, który słyszało się na ulicy

– podkreśla.

Dla niej śpiewanie w tym języku to próba odkrywania i przywracania warstw tożsamości kulturowej miasta. Dzięki zachowanym dźwiękom i słowom można zbliżyć się do ludzi, ich charakterów, przeżyć i przemyśleń.

„Jestem literaturoznawczynią i dla mnie tekst zawsze był na pierwszym miejscu. W pieśniach żydowskich uderza mnie „słodki smutek”, pogodzenie się z losem, z którym trzeba żyć mimo wszystko. Tak jak na przykład w pieśni „Płacz, panno młoda, płacz”

Bestiariusz z pogranicza

Równolegle z fascynacją muzyką żydowską, Ola Bilińska zanurza się w tradycję polsko- litewskiego pogranicza. Wraz z zespołem Babadag sięga po  ludowe opowieści obu narodów. Mieszka w Krasnogrudzie, niedaleko Sejn. Jak mówi, to miejsce głęboko ją ukształtowało:

„Chciałam jak drzewo, zapuścić korzenie w ziemi, a jednocześnie by gałęzie sięgały metafizyki. To miejsce daje mi jedno i drugie.”

Najnowszy materiał Babadag, zatytułowany „Bestiarius”, skupia się na relacjach człowieka z naturą, zwłaszcza ze zwierzętami. W pieśniach pojawiają się archetypiczne postaci: kukułka, jeleń, koń czy pszczoły, symbole głęboko zakorzenione w ludowej wyobraźni. Pieśni polskie i litewskie często mają wspólne źródła i niejednokrotnie bywają wzajemnymi tłumaczeniami. Zdarza się jednak, że niezbyt wiernymi.

„Zestawmy na przykład dwie pieśni o koniu. W polskiej wersji koń jest posłańcem miłości, w litewskiej przynosi wieść o śmierci brata. To są symbole, archetypy, które działają podskórnie w każdej kulturze.”

Ola przyznaje, że nie jest badaczką terenową, lecz twórczynią czerpiącą z istniejących nagrań, śpiewników i zbiorów. Uwielbia sutartines czyli litewskie kanony wielogłosowe z północy kraju. Śpiewa je wspólnie z siostrami Kriščiūnaitė z Wilna.

„Sutartines, choć bardzo stare, potrafią brzmieć zaskakująco nowocześnie. A jak się do nich doda instrumentarium i współczesną wrażliwość… czasem wychodzi z tego wręcz psychodelia.”  

Organiczna muzyka i świadome tworzenie

Babadag to dla Bilińskiej nie tylko eksploracja dźwięków, ale też próba odnalezienia harmonii między człowiekiem a światem przyrody.

To muzyka organiczna – tematycznie i brzmieniowo. Chcemy zgłębiać, jak funkcjonujemy w relacji ze światem naturalnym, jako jego część.

Czekamy zatem na na premierę „Bestiariusa” i kolejną porcję muzyki, która jest jednocześnie korzenna, organiczna i metafizyczna. Jak pokazuje Ola Bilińska, tradycja to nie relikt, to źródło.

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"