Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Od redyku po rap. Jak wzrasta babiogórska kultura

Owieczki oddzwoniły już powrót do domu. Ale Babiogórska Jesień to nie tylko redyk. To dialog z tradycją i robienie dla niej miejsca we współczesnym świecie. W Przed Horyzontem opowiadamy o sztuce teatralnej, zaprezentowanej w lokalnej gwarze oraz jej autorze, Stanisławie Zawojskim, zwanym zawojskim Da Vincim. Będzie też mowa o Górskim Uniwersytecie ludowym, na którym klasycznie wykształceni muzycy spotykają się mistrzami ludowego grania.

Jesienny redyk- powrót z hal

Pod Babią Górą kończy się sezon wypasowy. Pola powoli pustoszeją, lasy rozświetlają się kolorami, a hale znów stają się ciche, bo to właśnie wtedy pasterze sprowadzają stada owiec z gór do wiosek. Jesienny redyk jest jednym z najważniejszych momentów górskiego roku. Swoje stado z Hali Barankowej spędził baca Jakub Ciężczak. Owce pasły się tam od kwietnia. 

Całe lato pilnujesz owiec – w dzień i w nocy. A redyk to zwieńczenie tej roboty. Owce wracają, a my możemy choć trochę odpocząć

– mówi baca.

Przyjmuje się, że zakończenie wypasu powinno odbywać się "po świętym Michale" czyli po 29 września. Jednak z uwagi na festiwal, podjęto decyzję, by tej jesieni wyjść wcześniej. Zawojski redyk, oprócz praktycznego wymiaru ma też świąteczny wymiar. Do uroczystego przemarszu zaproszony jest każdy chętny. Górale prowadzą owce przez wieś, a za nimi podążają dziesiątki turystów. Także tutejsi górale zatrzymują się albo wyglądają z okien, by zobaczyć obrazek, który jeszcze kilka dekad temu był codziennością, a dziś staje się symbolem powrotu do źródeł. Redyk przypomina, że góry zawsze były przestrzenią pracy, wspólnoty i rytmu wyznaczanego przez naturę. Więc na razie pora na zimowanie, a pasterze wrócą na hale "po świętym Wojciechu" czyli po 23 kwietnia. 

Stanisław Zawojski – zawojski da Vinci

Historię Zawoi to także opowieść o jej niezwykłych mieszkańcach, którzy swoją pasją przekraczali granice codzienności. Jednym z nich był Stanisław Zawojski, nazywany „góralskim da Vincim”. Choć z zawodu był elektrykiem, jego życie wypełniała twórczość: rzeźbił, malował, skonstruował nawet niewielką elektrownię przy domu, ale nade wszystko pisał.

Miał ogromną fantazję. Potrafił snuć opowieści o góralskim życiu, ale i o obcych, przybyszach z kosmosu. Dumał, pisał, a przy tym notował zwyczaje i język swojej wsi

– mówi Arkadiusz Ziętek, reżyser spektaklu „Pod Sokolicom”

Sztuka powstała na podstawie maszynopisów Stanisława Zawojskiego. "Zawojski da Vinci" tworzył poematy i kroniki, w których równolegle opisywał swoją najbliższą rzeczywistość i snuł bajkowe wizje. Opowiadał o ludziach z krwi i kości, a równocześnie tworzył legendy i własne światy. Mieszał też gwarę z językiem literackim. Co ciekawe, przewidział obecne problemy ekologiczne, zanieczyszczenie środowiska i zmiany społeczne.

Siła gwary babiogórskiej

Język jest jednym z najcenniejszych skarbów każdej społeczności. To przez niego przekazuje się nie tylko wiedzę, ale i sposób myślenia, poczucie humoru czy emocje. Gwara babiogórska jeszcze kilka dekad temu była bliska zaniku. W szkołach i urzędach nie była mile widziana, a młodzi często wstydzili się jej używać. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Gwara wraca na scenę, do literatury, do edukacji. Organizowane są warsztaty, spektakle i spotkania, które uczą młodsze pokolenia mówić „po swojemu”.

Kulturoznawca Krzysztof Marszałek z Instytutu Różnorodności Językowej podkreśla:

Język to nasza tożsamość. Jeśli go tracimy, zubożamy własną kulturę. Ale gwara nie może być zamknięta w skansenie – musi żyć, rozwijać się i opowiadać też o teraźniejszości.

To właśnie żywotność sprawia, że gwara może być pomostem nie tylko łączącym ludzi ze swoją przeszłością, ale i otwierającym ich na przyszłość.

Muzyka- most nad rzeką czasu

Trudno wyobrazić sobie kulturę góralską bez muzyki. Skrzypce, dudy i śpiew wielogłosowy od wieków towarzyszyły mieszkańcom Beskidów podczas pracy, świąt i wesel. Od kilkudziesięciu lat tradycyjne brzmienia inspirują muzyków, nie związanych do tej pory z ludowym graniem.Okazuje się, że takie spotkania są równie ciekawe dla tych, którzy „ogrywanie” wesel i pogrzebów mają w małym palcu. Właśnie tak działa Górski Uniwersytet Ludowy w Milówce, związany z Fundacją Braci Golec. To tu spotykają się zarówno młodzi pasjonaci, jak i osoby, które dopiero w dorosłości postanowiły spróbować swoich sił w muzyce.

Przychodzą do nas ludzie po trzydziestce czy czterdziestce, którzy nigdy nie grali, a po roku są gotowi wystąpić na scenie

– mówi Jarosław Zawada, nauczyciel GULu i skrzypek Golec uOrkiestry.

Efektem prac GULu jest niezwykła mieszanka stylistyczna. Góralskie granie i śpiewanie łączy się z jazzem, elektroniką, a nawet rapem. Dzięki temu tradycyjna muzyka jest wciąż żywa, aktualna i atrakcyjna również dla tych, którzy na co dzień nie sięgają po folklor.

Podczas tegorocznej Babiogórskiej Jesieni usłyszeliśmy też w wersji koncertowej najnowszą płytę zespołu PotOCK "Z hukiem". To kolejna niezwykle udana współpraca zawojskich muzyków rockowych i zanurzonych w tradycji wokalistek Regionalnego Zespołu Juzyna. 

Wzrastanie – hasło i droga

Hasło 41. edycji Babiogórskiej Jesieni to „Wzrastanie”. W tym słowie zawiera się sens pracy, jaką wykonują lokalni pasjonaci kultury. Bo wzrastanie to proces – rozwój osobisty, dojrzewanie duchowe, ale też świadome budowanie wspólnoty.

Anna Kulka i Regina Wicher z Babiogórskiego Centrum Kultury podkreślają:

Żeby zakwitnąć, trzeba najpierw wzrosnąć. Trzeba wiedzieć, z czego się wyrasta i na jakim gruncie stoi. Dopiero wtedy świadomie wybieramy, jaką drogą chcemy iść dalej.

Wzrastanie w tym kontekście oznacza zarówno pielęgnowanie tradycji, jak i odwagę, by ją twórczo rozwijać. To lekcja, którą pod Babią Górą odrabia się od pokoleń i którą wciąż warto przypominać.

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu