Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jak wystroić kozę. Z wizytą w dudziarskim warsztacie Piotra Majerczyka

W przydomowym warsztacie w Chabówce na pierwszy rzut oka ciężko się odnaleźć. Do dud podhalańskich trzeba zabierać się ze znawstwem, samozaparciem, ale i delikatnością. Trzeba trochę być stolarzem, znać się na wyprawianiu skór, a nade wszystko mieć czułe ucho. Dudy podhalańskie, czasem nazywane po prostu kozą, nie są zwykłym instrumentem. To żywy organizm, który trzeba wyczuć, „zrobić od serca”, a potem nauczyć się z nim oddychać. Mówiąc krótko, z tą kozą naprawdę trzeba wziąć się za rogi. Odwiedzamy słynną w całej Polsce dudziarską rodzinę Majerczyków.

Jak wystroić kozę. Z wizytą w dudziarskim warsztacie Piotra Majerczyka
Fot. Piotr Korczak

Posłuchaj wypowiedzi

Instrument z listy dziedzictwa

Dudy podhalańskie w 2014 roku zostały wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Jak podkreśla Dorota Majerczyk, etnomuzykolożka, to jeden z najbardziej archaicznych instrumentów w Polsce:

Mamy wiele odmian dud: wielkopolskie, żywieckie, gajdy śląskie, ale nasze podhalańskie, są czterogłosowe. Bardzo skomplikowane, ale i piękne.

Dorota nie tylko zna się doskonale na dudach, ale również na nich gra. A te skomplikowane instrumenty wykonuje własnoręcznie Piotr Majerczyk. Czterogłosowość to ewenement. W melodycznej piszczałce kryją się aż trzy stroiki, a do tego dochodzi burdon, czyli bąk. To właśnie tam bije „serce dud”. Jak przyznaje Piotr:

To jest najgorsze, że te wszystkie treści muszę robić sam i dostrajać. Tego się nie dokupi Każdy dźwięk rodzi się z cierpliwości.

Od skóry do dźwięku

Droga od surowej skóry do gotowego instrumentu jest długa i wymagająca. Skóra moczy się w żytniej fermentacji nawet kilkanaście dni, potem schnie, mięknie w dłoniach, nabiera elastyczności.

Jak się błonę spoli, to już po kozie. Ona nie trzyma ciśnienia

– tłumaczy Piotr z właściwą sobie precyzją.

Najwięcej emocji budzą jednak stroiki. Drewniane, tradycyjne, piękne lecz kapryśne. Reagują na wilgoć, temperaturę, najmniejszą zmianę ciśnienia. Dlatego dziś w instrumentach Piotra pojawiają się stroiki z włókna węglowego. Sprawdzają się w każdych warunkach, od chilijskich upałów po kanadyjskie mrozy.

Syn wyciągnął dudy po podróży i zagrały idealnie

– opowiada konstruktor dud.

Dla purystów to kompromis, dla młodych uczniów szansa.

Fot. Piotr Korczak

Żeby to żyło

Majerczykowie nie chcą, by koza była instrumentem elitarnym. Kilka lat temu założyli szkółkę dudziarską, przez którą przewinęło się kilkanaście osób.

Gra na dudach to nie tylko palce na przebierce. To synchronizacja oddechu, utrzymanie odpowiedniego ciśnienia w worku, kontrola powietrza i jednoczesne słuchanie akordu.

Trzeba wyczuć. Tu nie ma parametrów. To się robi od serca

– dodaje Piotr.

A potem można zagrać wszystko: nuty pasterskie, wielkopostne, religijne, walczyki, a nawet, jak twierdzi dudziarskie małżeństwo, covery muzyki popularnej.

Rodzina w jednym tonie

W domu Majerczyków gra się często. Dorota przyznaje, że zaczynała „od zera”, ucząc się synchronizacji i pracy z ciśnieniem, ale dziś z przyjemnością sięga po melodie wierchowe czy śpiewne nuty pasterskie.

Gramy razem. To jest takie nasze bycie. Mamy wspólne pasje, więc nie mamy czasu się wadzić

– śmieje się Piotr.

Dudy przez lata były instrumentem samotnym, solowym. Dziś coraz częściej brzmią zespołowo, podczas konkursów i spotkań dudziarzy. 19 marca w Instytucie Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu, odbędzie się kolejny konkurs dudziarzy Małopolski, a główną nagrodą będą właśnie dudy wykonane w chabowskim warsztacie. Bo koza to nie tylko instrument. To oddech, cierpliwość i dźwięk, który, jeśli dobrze nastrojony, potrafi połączyć całą rodzinę w jednym tonie.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany