Nie mogliśmy być sceptykami! Zbyt długo, w czasach „żelaznej kurtyny”, marzyliśmy o wolności i swobodzie podróżowania. Oczywiście, w latach 70., otworzyły się małe „furtki” do wolnego świata… Szwecja i Austria zniosły Polakom wizy. No i był jeszcze wcześniej (od zakończenia II wojny światowej) otwarty dla nas Berlin Zachodni. Ale o paszport nie było łatwo i nawet pierwsze większe otwarcie na świat (za Gierka) wiązało się z istnym korowodem dewizowo – bankowym…
Szlaban został w pełni otwarty 1 maja 2004 roku, gdy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Tego dnia wylądowaliśmy z ekipą TV w Zagrzebiu. Nigdy nie zapomnimy radosnych uśmiechów Chorwatów i gratulacji… Jakiś czas później odwzajemniliśmy gratulacje, gdy i Oni znaleźli się w Unii.
Teraz, gdy wracamy ze świata i lądujemy, w tranzycie – np. w Monachium czy Wiedniu, już czujemy się jak w domu. Podobnie było, gdy piechotą wchodziliśmy z Maroka do Ceuty – hiszpańskiej enklawy w Afryce. A najsilniej poczuliśmy moc naszej europejskiej wspólnoty, gdy po napadzie na nas w Phnom Penh - stolicy Kambodży znaleźliśmy konkretne wsparcie w Ambasadzie Francji, gdyż naszego przedstawicielstwa tam nie było. Dziś razem z innymi członkami Unii żyjemy w podróży w dużym bezwizowym świecie…
O tym wszystkim, co daje Unia Europejska turystom i podróżnikom, w niedzielnym (28 kwietnia o godz. 12.05) wydaniu „Południka Café”. Zapraszamy!