Już w starożytnej Persji, prawie 2600 lat temu, obchodzono Sade (Sadeh) – święto ognia. Chodziło o pokonanie sił zła, mroku i chłodu. Współcześni wyznawcy zaratusztrianizmu (i w ogóle Irańczycy) zaczną tegoroczne obchody już w najbliższą niedzielę wieczorem. Wcześniej, w samo południe w niedzielę, przybliżymy SADE w kolejnej podróży z „Południkiem Café”.
Sade (Sadeh) irańskie święto ku czci ognia i pokonaniu sił ciemności zaczęto obchodzić w okresie pierwszego imperium perskiego, imperium Achemenidów – w VI wieku p.n.e. Uroczystości zaczynają się 50 dni przed Nowruzem, czyli Irańskim Nowym Rokiem. Sadeh w języku perskim oznacza „sto” i odnosi się do stu dni i nocy, które pozostały do początku wiosny
Legendy głoszą, że król Hushang, drugi król mitycznej dynastii Piszdadów (Pishdad oznacza tego, kto nadaje prawo), ustanowił tradycję Sadeh. Mówi się, że pewnego razu Hushang wspinał się na górę, kiedy zobaczył węża i chciał uderzyć go kamieniem. Kiedy rzucił kamieniem, spadł on na inny kamień, a ponieważ oba były z krzemienia, wybuchł ogień i wąż uciekł. W ten sposób odkrył, jak rozpalać ogień. I oznajmił: „To jest światło od Boga”… Na zdjęciach zaratusztriańska świątynia ognia w Iranie (Yazd).