Dokładnie 65 lat temu zbudowano MUR BERLIŃSKI. Nawet jeśli nie przetrwa ani jeden kawałek tej zmaterializowanej żelaznej kurtyny to i tak zawsze dzisiejsza stolica Niemiec będzie kojarzona murem…
Nie było tu ani za czysto, ani nazbyt “grzecznie”. Było jednak ciekawie. Berlin przedzielony murem różnił się od innych niemieckich miast. Przyciągał artystów z całego świata i ludzi którzy żyją “pod prąd”.
Był zmaterializowanym symbolem żelaznej kurtyny. Wywołującym respekt budowlanym dziwolągiem, który miał chronić mieszkańców Wschodniej Europy przed pokusami płynącymi z maleńkiej enklawy wolności. Wielokrotnie odwiedzaliśmy naszą Przyjaciółkę w Berlinie Zachodnim. Byliśmy też świadkami stopniowego kruszenia muru i wolnego scalania się niemieckiej metropolii.
Mur Berliński może nasuwać skojarzenia z Wielkim Murem Chińskim. Ale tamten, choć także dzielił świat na lepszy i gorszy, powstał ponad dwa tysiące lat temu, budowano go dziesięć lat i ma długość znacznie przekraczającą sześć tysięcy kilometrów. Zawsze był bardziej solidny i trwały od swego europejskiego brata.
Ale nie tylko te dwa historyczne i sławne mury miały i mają wpływ na historię świata. Było ich wiele, a wciąż rosną nowe. Pamiętamy cypryjską Nikozję i Betlejem oddzielone od Izraela murem i zasiekami. Wciąż podzielona jest Korea, a mur oddziela Maroko od dwóch hiszpańskich enklaw w Afryce. Tak dzieje się też na granicy USA - Meksyk. A były też w głębokiej historii mniej znane mury. Najmłodszym jest mur konsumpcji, o którym mówił amerykańskim krytykom teatralnym Tadeusz Kantor.
O murach świata, w kolejną rocznicę powstania Muru Berlińskiego, już w najbliższej podróży z „Południkiem Cafe" (niedziela, godz. 13.05)
Elżbieta i Andrzej Lisowscy
Radio Kraków: https://www.radiokrakow.pl/player/