Sobota, 31 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

HILARY, ŚWIĘCH, RYN, KAPUŚCIŃSKI, BUDREWICZ, McLAREN… WSPOMINAMY

Wspominamy. W duchu „Południka Café”. Wielkich podróżników, odkrywców i tych, którzy przez wiele lat przybliżali nam prawdziwy obraz świata. Dobry los sprawił, że wielu z nich mogliśmy poznać osobiście, a nawet z nimi współpracować.

W duchu „Południka Café”. Wielkich podróżników, odkrywców i tych, którzy przez wiele lat przybliżali nam prawdziwy obraz świata.
Fot. Elżbieta i Andrzej Lisowscy

Niedawno pożegnaliśmy naszego przyjaciela, wspaniałego człowieka i erudytę, wawelskiego dziejopisarza, historyka, literata i urodzonego gawędziarza – ZBIGNIEWA ŚWIĘCHA. Od dziesiątków lat był medialną osobowością Krakowa i świata. Świata, bo jego książka (a potem trylogia) „Klątwy, mikroby i uczeni” była cytowana od Egiptu po Nowy Jork. A jej przesłania nasuwały skojarzenia z tajemniczymi zgonami badaczy uczestniczących w otwarciu grobowca Tutanchamona – jednego z najsłynniejszych dziś faraonów starożytnego Egiptu. W Krakowie podobnie się stało po otwarciu wawelskiego grobowca króla Kazimierza Jagiellończyka. Wszystkie działania Zbyszka wspierała Roma - jego życiowa partnerka. A kolacje na Grzegórzkach były ucztą dla ducha i ciała. Zbyszek był też jednym z pierwszych Polaków przyjętych do nowojorskiego The Explorers Club.

Dzięki Zbyszkowi poznaliśmy przed laty ówczesnego prezesa światowego Klubu Odkrywców – dra Alfreda Scott McLarena - członka najbardziej prestiżowych stowarzyszeń naukowych świata, emerytowanego już wtedy kapitana Marynarski Wojennej Stanów Zjednoczonych i dowódcę podwodnych łodzi atomowych. W czasie zimnej wojny wykonywał tajne misje dla USA i NATO. Dokonał m.in. pierwszego w historii przepłynięcia w zanurzeniu pod lodami Cieśniny Beringa, korzystając z najkrótszego połączenia Atlantyku z Pacyfikiem. Pod wodą okrążył polarne Morze Baffina. Wykonał też jako pierwszy badania pod lodami Szelfu Kontynentalnego Syberii. Zazdrościliśmy mu wspaniałej sylwetki i witalności. Nie mogliśmy nadążyć za kapitanem w czasie spaceru po Krakowie. W bronowickiej „Tetmajerówce” oglądaliśmy slajdy dokumentujące jego eksploracje w arktycznych rejonach świata. Zbigniew Konstanty - gospodarz dworku, w którym mieszkał Włodzimierz Tetmajer - częstował gościa domowymi nalewkami, a pokazując pełne obrazów i starych mebli wnętrza żartobliwie zaznaczył, że całość ma dłuższą historię niż Stany Zjednoczone. Byliśmy dumni, że mimo deszczu wziął udział w nagraniu, na Wawelskim Wzgórzu, naszego odcinka go telewizyjnego cyklu „Z plecakiem i walizką”.

Członkiem The Explorers Club był także prof. Zdzisław Jan Ryn – wybitny psychiatra i eksplorator, kierownik Zakładu Patologii Społecznej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, ratownik GOPR, autor setek artykułów i referatów dotyczących medycyny górskiej oraz tradycyjnej indiańskiej. Jedna z najbarwniejszych i najbardziej zauważalnych osobowości Krakowa. Kilka razy gościliśmy go w naszym, telewizyjnym „Światowcu”. Ceniliśmy jego doświadczenia, erudycję i ciepło jakim obdarzał ludzi. Nie udało nam się jednak namówić, by zbadał psychikę naszych kotów…

Prof. Ryn miał tylko jedno niespełnione marzenie. Nie został lotnikiem. Spoglądał jednak na świat z wierzchołków Hindukuszu i Andów, siedmiokrotnie odwiedził Wyspę Wielkanocną - eksplorując m.in. tamtejsze jaskinie, był na Antarktydzie, uczestniczył w szamańskich obrzędach, a jednocześnie badał, co dzieje się z mózgiem człowieka na dużych wysokościach. Przez kilka lat reprezentował Rzeczpospolitą – jako ambasador – w Chile i Boliwii. Mało brakowało, a zostałby naszym ambasadorem w Watykanie. Zdobył wysoką pozycję świecie psychiatrii i eksploracji. Obie te pasje bezboleśnie wpisał w swoje życie prywatne i zawodowe.

Niestety, nie ma już wśród nas także Ryszarda Kapuścińskiego, którego życie i praca wymykają się wszelkim kategoriom i określeniom. Można jednak powiedzieć, że był ustami świata. „Obcy” i „inny” zyskiwał w jego książkach twarz, przestawał być daleką wyspą. Z morza informacji Ryszard Kapuściński bezbłędnie wybierał to, co najważniejsze. Często były to drobiazgi, pozornie niewiele znaczące wydarzenia codzienności. Zderzone z sobą tworzyły jednak prawdziwy i zarazem niezwykle poruszający obraz współczesnego świata. Elżbieta poznałam go w Iranie podczas rewolucji. Była wtedy studentką na stypendium. On, wielki reportażysta przyjechał opisać irańską rzeczywistość i codziennie nadawał informacje dla Polskiej Agencji Prasowej. Wielką przyjemnością było dla Elżbiety podpatrywanie jak pracuje. Dla przybyłych do Iranu reporterów z całego świata ważne były newsy, „dziennikarskie mięso”. On zwracał także uwagę na detal. Na to, że w parku zakwitły forsycje, a w uliczce nieopodal uniwersytetu codziennie pojawiał się człowiek wyprowadzający psa na spacer... Ujmował ciepłem i skromnością. Gdy dowiedział się, że Elżbieta wraca do Polski, jechał na lotnisko z drugiego końca Teheranu, by się pożegnać i oddać grzałkę, którą mu dała, aby mógł parzyć sobie herbatę... Emanował skromnością, unikał blichtru. Elżbiecie zostały wspomnienia nie tylko z Iranu i z późniejszych spotkań w Polsce, ale i krótka dedykacja w „Szachinszachu”: „Na pamiątkę wspólnie spędzonej rewolucji”.

Podobnie jak Kapuściński także nasz przyjaciel Olgierd Budrewicz emanował skromnością i taktem. Unikał nawet w rozmowach (nie dotyczyło to książek) tematów kombatanckich, choć w jego życiorysie jest piękna karta warszawskiego powstańca AK. Był warsawianistą, marzycielem i światowcem. Odwiedził ponad 160 krajów, napisał kilkadziesiąt książek i także on znalazł się w gronie The Explorers Club. Wychowaliśmy się na jego książkach podróżniczych i artykułach ze świata zamieszczanych m.in. w bardzo popularnym wtedy „Przekroju”. Był dla nas mistrzem. Dlatego tak trudno było przejść od razu na „ty”, co proponował. Potem znaleźliśmy się jednym klubie, gdzie bez względu na wiek i dorobek wszyscy jesteśmy na „ty”. I z czasem było nam dane razem podróżować i smakować jego ulubiony napój – whisky. Cieszę się, że znalazłem się w gronie autorów książki „Olgierd Budrewicz. Dżentelmen w podróży” (wydanej w 2016 roku z inicjatywy córki pisarza – Ewy Budrewicz i przyjaciela, dziennikarza Grzegorza Micuły. Wspominając jego opowieści ze świata wracamy dziś najczęściej do jego stwierdzenia, że teraz już nie musi żyć zbierać materiałów, bo jest w okresie syntez. Tych syntez w świecie szukamy teraz i my.

Tego nie da się nawet wyśnić. Zjeść obiad i fotografować się z historycznym, pierwszym zdobywcą najwyższej góry świata? Ikoną himalaizmu i w ogóle eksploracji? Człowiekiem, którego podobizna już za życia znalazła się na nowozelandzkich banknotach. Tak było. W czerwcu 2004 roku Sir Edmund Percival Hillary (1919–2008) - . pierwszy zdobywca Mount Everestu (1953) - odwiedził Kraków i na zaproszenie polskiego oddziału The Explorers Club .uczestniczył m.in. w uroczystym obiedzie w krakowskim „Wierzynku”. Ujmował skromnością i obdarzał nas ciepłem. Byli tam wszyscy (poza Ryszardem Kapuścińskim), których będziemy wspominać w „Południku Café już w najbliższą niedzielę o godz. 13.05 (Radio Kraków, live także: https://www.radiokrakow.pl/player/).

ELŻBIETA I ANDRZEJ LISOWSCY

„Południk Café” - niedziela (1 listopada 2026), godz. 13.05: Radio Kraków: https://www.radiokrakow.pl/player/

Zdjęcia: Andrzej Lisowski i archiwum Elżbiety i Andrzeja Lisowskich

Najpopularniejsze

  • Spore opóźnienia na kolei. To był trudny piątek dla pasażerów kolei

    Maciej Wodziński

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

  • Atak nożownika w krakowskiej aptece. Trzy farmaceutki ranne, napastnik obezwładniony

    Ola Sobczak

  • Ważne

    WażneBiskup tarnowski Andrzej Jeż skazany. Precedensowy wyrok

    Bartłomiej Maziarz

  • 350 kierowców z okolic Tarnowa może stracić prawo jazdy. Nowe przepisy nie zdążą im pomóc

    Bartłomiej Maziarz, Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Konflikt z proboszczem nie pozbawił go stanowiska. Mieszkańcy Cikowic obronili sołtysa

    Natalia Ertman

Najnowsze

  • Czy 2 listopada jest dniem wolnym od pracy? Prawniczka wyjaśnia, co mówią przepisy

  • HILARY, ŚWIĘCH, RYN, KAPUŚCIŃSKI, BUDREWICZ, McLAREN… WSPOMINAMY

  • Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym. Policja, demonstranci i nocna wizyta prezydenta

  • Jaka pogoda na Wszystkich Świętych? Sobota brzydka

  • Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent zwołuje pilne konsultacje; premier pisze o przywracaniu rządów prawa

  • Tarnów świętuje niepodległość wcześniej niż reszta Polski. Na rynku zatańczono poloneza