Natura i wyspiarskość daje nam oddech po tygodniach wędrówki. Łapiemy zdrowy rytm i codzienność naszej kropki na morzu - wysepki SIQUIJOR. Podglądamy na plaży rybaków doglądających swoich kolorowych łodzi, fotografujemy pranie w kanale, kupujemy mango i świeże jarzyny na mini targu, oddychamy morską bryzą i zapachem lasu deszczowego… I szukamy w drzewach obecności duchów. Miejscowi wierzą w nie i wcale to nie kłóci się z panującym tu chrześcijaństwem.
Porządkujemy fotografie, notatki i myśli. Zdezelowanymi motorowymi rikszami odwiedzamy katolickie kościoły, wodospady i plaże. Te ostatnie nas raczej rozczarowują, ale nie są dla nas najważniejsze. Nie szukamy folderowych światów i klimatów, choć tutejsze wodospady robią wrażenie. W kipieli, którą tworzą, można się cudownie pławić…
Ważne są rozmowy z ludźmi. Niełatwo się tutaj żyje na stałe. Poznany młody chłopak oprowadza turystów, dorabia na budowie, ale żyje bardzo skromnie. Z całą rodziną, w domu bez klimatyzacji, lodówki, telewizora i … prądu. Nie stać go na operację kolana, a całym jego światem jest ta wysepka. Nie był nawet w najbliższej „metropolii” Dumaguete - na większej wyspie Negros Oriental.
Te i inne klimaty przybliżymy już w najbliższą niedzielę, w południe, w „Południku Café” Radia Kraków. W kolejnej relacji z naszej azjatyckiej 2-miesięcznej wyprawy. Oczywiście, nie zabraknie dobrej muzyki prosto z Filipin.