Jedna podróż. Ale wiele światów, odkryć, wpadek i zagrożeń. Nagromadzenie tych ostatnich sprawiło, że postanowiliśmy o naszej 2-miesięcznej wyprawie – zakończonej 17 listopada tego roku – opowiedzieć inaczej. Bez pudru i niedomówień. Nawet w sferze słabości naszych organizmów. Czasem na granicy wytrzymałości.
Pierwsza odsłona już za nami. Tydzień temu powędrowaliśmy z Jinghongu, przez Pu er do Lancangu. W górach chińskiego Junannu. Nie rezygnując z pełnej przygód opowieści z dolotu z Budapesztu do Jinghongu. Via Pekin i Szanghaj. Już w niedzielę w południe dugi odcinek poświęcony tej podróży. Czuliśmy się w niej jak w bollywoodzkiej produkcji… „Czasem słońce, czasem deszcz”...
Zapraszamy!
Elżbieta i Andrzej Lisowscy