To kwintesencja Szwajcarii. Na samym dachu Europy. Tworzy go ponad pół setki alpejskich czterotysięczników. Jednocześnie dużo niżej - w Dolinie Rodanu – rozłożone są dobrze nasłonecznione winnice. W kantonie Wallis próbowaliśmy nie tylko znakomitych białych win czy fondue serwowanego po góralsku (także z grzybami) ale i nawet smakowitych kaczeńców. Tak, tych znanych i u nas kwiatów. Tam przyrządza się je z odrobiną winegrety, wody i ziół. W smaku przypominają trochę kapary. Wędrowaliśmy z kamerą „Światowca” alpejskimi szlakami, z bliska przyglądaliśmy się lodowcowym językom, pływaliśmy wodnym rowerem po leżącym wysoko w Alpach jeziorze a nawet zanurzyliśmy się w wodach termalnych najwyżej położonego SPA Europy… „Tutaj żyje się bliżej nieba i gwiazd. Nad nami tylko bezmiar Kosmosu” - tak powiedział nam o swojej małej ojczyźnie jeden z zaprzyjaźnionych przewodników. I trudno o lepsze skojarzenie, bo szczyty Alp zdają się być aż dotykalne. Są częścią nie tylko lokalnego krajobrazu ale i codziennego życia. Tutaj naprawdę można przeżyć romantyczną przygodę, zaspokoić swoje fotograficzne pasje, zbliżyć się właśnie do nieba i gwiazd. Do tej alpejskiej krainy ruszamy z „Południkiem Café” już w niedzielę (27 czerwca) o godz. 12:05. Nie zabraknie dobrej muzyki prosto ze Szwajcarii. Zapraszamy na wakacyjny dach świata! ELŻBIETA I ANDRZEJ LISOWSCY