Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Supermoce w szkolnej ławce, czyli wysyp zaświadczeń z poradni – moda czy realna pomoc?

Coraz więcej rodziców przynosi do szkół zaświadczenia z poradni psychologiczno-pedagogicznych – o dysleksji, dysgrafii, dysortografii czy dyskalkulii. Czy to moda, sposób na łatwiejsze przejście przez edukację, czy może wyraz większej wrażliwości i świadomości rodziców oraz nauczycieli? O neuroróżnorodności, supermocach i wyzwaniach, jakie to zjawisko stawia przed szkołą, mówi dr Justyna Kopczyńska, socjolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. Zaprasza Wioletta Gawlik.

Supermoce w szkolnej ławce, czyli wysyp zaświadczeń z poradni – moda czy realna pomoc?
fot. Wioletta Gawlik

Posłuchaj rozmowy:

Pani doktor, nowy rok szkolny już trwa. Na tym etapie coraz częściej zwracamy uwagę na dzieci i ich problemy, z którymi mierzą się również nauczyciele, rodzice i dyrektorzy szkół. Coraz więcej uczniów przynosi do szkoły zaświadczenia z poradni psychologiczno-pedagogicznych – dotyczące dysleksji, dysortografii, dysgrafii czy dyskalkulii. Czy to zjawisko jest wymysłem naszych czasów?


- Zdecydowanie nie. To raczej przejaw rosnącej świadomości rodziców i nauczycieli, że każde dziecko ma prawo do odpowiednich warunków nauki. Nie mówimy tu o „zaburzeniach”, ale o dostosowaniach dydaktycznych, które pomagają wyrównać szanse edukacyjne. Dzięki temu dzieci, którym trudniej przychodzi zdobywanie wiedzy, mogą uczyć się na równi z rówieśnikami. Zmieniła się przede wszystkim nasza wrażliwość. Dziś coraz lepiej rozumiemy neuroróżnorodność i to, że każdy umysł działa inaczej. Oczywiście trzeba przy tym uważać – gdybyśmy chcieli indywidualizować nauczanie pod kątem każdej predyspozycji, system szkolny stałby się niewydolny. Dlatego ważne jest zachowanie równowagi.


Czyli to nie jest moda, tylko rosnąca świadomość?


- Dokładnie tak. Kiedyś próbowano dopasować dzieci do normy – np. leworęcznych zmuszano do pisania prawą ręką. Dziś staramy się zauważać różnice i wspierać uczniów, zamiast je tłumić. Sama jestem leworęczna. Mnie już nie przestawiano, ale starszego brata tak. Skutkowało to późniejszymi problemami poznawczymi. Warto też podkreślać, że neuroróżnorodność niesie zalety. W internecie krąży nagranie chłopca w spektrum autyzmu, który w kilkadziesiąt sekund uporządkował stos płyt w sklepie. Jego umysł potrzebował porządku i miał w tym zakresie „supermoc”. Gdybyśmy potrafili mądrze wykorzystywać takie zdolności, społeczeństwo mogłoby działać sprawniej.


Jak szkoła radzi sobie z tym wyzwaniem?


- Różnie. W wielu placówkach brakuje nauczycieli wspomagających. Tam, gdzie są, uczniowie mogą liczyć na dostosowania i szacunek. Ale są też szkoły, gdzie przy 30-osobowych klasach spełnienie indywidualnych potrzeb jest niemal niemożliwe. Wtedy rodzice stają przed dylematem: zostawić dziecko czy przenieść je do innej szkoły.


Jak liczna jest grupa uczniów z takimi trudnościami?


- Dane są szacunkowe. Dysleksja dotyczy 10–15% uczniów, dyskalkulia 3–10%, dysgrafia kilku procent. Mówimy jednak tylko o oficjalnych diagnozach. Część rodziców pracuje z dziećmi samodzielnie, część nie zdaje sobie sprawy z problemu, inni – przeciwnie – poszukują diagnozy, by ułatwić dziecku edukację. Zdarza się, że w klasie większość uczniów ma jakieś zaświadczenie, co wywołuje presję na pozostałych.


A czy dzieci nie traktują tych zaświadczeń jako „karty przetargowej”?


- Bywa i tak. Niektórym uczniom łatwiej usprawiedliwić brak wysiłku, skoro mają zaświadczenie. Mogą stwierdzić: „nie muszę uczyć się ortografii, bo błędy nie będą liczone”. To niebezpieczne, bo szkoła powinna uczyć także przełamywania barier i pracy nad tym, co trudne.


Jak więc podsumować to zjawisko?


- Jesteśmy w okresie wzrostu świadomości na temat neuroróżnorodności. Jest to temat modny, ale dzięki temu mamy większy dostęp do wiedzy i narzędzi wspierających dzieci. Najważniejsze jednak, by nie sprowadzać wszystkiego do zdobycia orzeczenia. Kluczowe jest codzienne, mądre towarzyszenie dziecku w nauce. Moda przeminie, a wiedza i doświadczenie pozostaną.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem