Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

PZL.23 Karaś

W tym nowym, wrześniowym, cyklu chciałbym przypomnieć - w czasie kilkunastu najbliższych spotkań - historię legendarnych konstrukcji stanowiących wyposażenie wojska polskiego, we wrześniu 1939. Zdaję sobie sprawę, że słowa "legendarny" w kilku przypadkach użyłem nieco na wyrost, ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone ze względu na intencje, jakie mną kierowały... Dziś znów wzbijemy się w powietrze bo pomysłów na konstrukcje lotnicze, w Polsce nie brakowało. Przed nami kolejny samolot bombowy - PZL.23 Karaś. Powstały na zamówienie wojska jako tzw. samolot liniowy, ostatecznie stał się czymś na kształt polskiego samolotu szturmowego, a nawet nurkującego. Koncepcja samolotu liniowego - nie należy jej mylić z liniowcem pasażerskim - przewidywała samolot prowadzący rozpoznanie, a w razie potrzeby mogący także zbombardować wykryte jednostki przeciwnika. Taki właśnie miał być "Karaś"...

PZL.23 Karaś
Fot. NAC

Posłuchaj wypowiedzi

Pierwszy prototyp został oblatany w 1934 roku, a w 1936, wyprodukowano 40 egzemplarzy pierwszej serii PZL.23A. Po zmianie silnika na mocniejszy wprowadzono nowy wariant "Karasia" - PZL.23B. Tych samolotów do jednostek lotniczych trafiło 240. "Karaś" nie był szczytem osiągnięć technicznych - nawet jak na polskie warunki. Słabe podwozie było przyczyną wielu wypadków, przez co samolot cieszył się złą sławą wśród pilotów. Konstrukcja będąca kompromisem między oczekiwaniami z poprzedniej epoki a projektem, jak każdy kompromis, miała wiele wad. Optymizmem nie napawała ani prędkość - 320 km/h, ani uzbrojenie, składające sie z 3 karabinów maszynowych i 700 kilogramów bomb. Te wszystkie słabości składały się na główne przyczyny prawie 90% strat jakie poniosły "Karasie" w czasie kampanii wrześniowej. Były jednak samolotami bardzo nam potrzebnymi, zwalczając wraz z "Łosiami" (które się do tego akurat mniej nadawały), niemieckie kolumny pancerne i zgrupowania wojsk. Trzeba też powiedzieć, że konstruktorzy zdawali sobie sprawę niedociągnięć bombowca i samolot był przedmiotem nieustannych modyfikacji, które o mały włos, a byłyby się udały... 

Fot. NAC

Na przełomie 1935/36 r. inż. Tadeusz Sołtyk opracował projekt nowej wersji ”Karasia”, z poprawioną aerodynamiką i mocniejszym silnikiem, a ponadto powiększone zostało pole ostrzału do tyłu poprzez wprowadzenie podwójnego usterzenia. Tę wersję oznaczono PZL-42. W 1937 roku powstała wersja PZL43 przeznaczona na rynek bułgarski - z przebudowanym kadłubem i jeszcze innym silnikiem. Odbiorcy bułgarskiemu dostarczano te samoloty jeszcze na miesiąc przed wybuchem wojny. Dopiero ostatnią serię przytomnie zdecydowano zatrzymać w kraju.

Wreszcie w sierpniu 1938 oblatano najnowszą modyfikację "Karasia" - samolot PZL.46 "Sum". Była to gruntownie przerobiona konstrukcja, w dużym stopniu eliminująca wady swojego porzednika. Samolot miał posiadać zdwojone uzbrojenie strzeleckie i bombowe, w stosunku do "Karasia", oraz prędkość maksymalną sięgającą 470 km/h. Kiedy jednak podjęto decyzję o seryjnej produkcji było już za późno - w dodatku montaż pierwszej serii, w sierpniu 1939, zatrzymał rozkaz o zmianie priorytetu produkcji na myśliwce P-11. W ten sposób w Polsce pozostały tylko dwa prototypy "Suma". Jeden z nich dokonał nie lada wyczynu - 17 września został ewakuowany przez Lwów do Rumunii. Ale 26 września, pilot doświadczalny, inż. Stanisław Riess uciekł "Sumem" z lotniska w Bukareszcie, przewożąc rozkazy z powrotem do oblężonej Warszawy, po czym nocą odleciał ze stolicy do Kowna na Litwie. Był to ostatni polski samolot, jaki odleciał z Warszawy przed kapitulacją.

Andrzej Kukuczka

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"