To historia jak ze snu. Jerzy Bielecki trafił do Oświęcimia w pierwszym transporcie więźniów (14 czerwca 1940 r.). Nosił numer obozowy 243. Urodził się 28 marca 1921 r. w miejscowości Słaboszowie na Kielecczyźnie. Był uczniem Gimnazjum Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. Miał 18 lat, gdy wybuchła wojna. Chciał walczyć z okupantem. Razem z pięcioma kolegami przedzierał się na Węgry, by stamtąd dostać się do polskich sił zbrojnych we Francji. Pojmany przez Niemców, osadzony w więzieniu w Nowym Sączu, trafił do Tarnowa. 14 czerwca 1940 r. deportowano go do Auschwitz z pierwszym transportem 728 Polaków. Latem 1944 r. w przebraniu esesmana uciekł z obozu.
Uciekł z obozu ze swoją ukochaną Cylą. Ukryli się u życzliwych ludzi, ale wypadki wojenne ich rozdzieliły. Spotkali się po 39 latach, dzięki niezwykłemu splotowi wydarzeń. To wyjątkowa historia i wyjątkowa miłość. Jerzy Bielecki zmarł w 2011 r. w wieku 91 lat.
Był Honorowym Przewodniczącym Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich i Honorowym Obywatelem Izraela. Uhonorowano go tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.