Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Pisk" - reportaż Tomasza Bździkota

Łukasz i Mariusz to jedni z kierowców z powiatu brzeskiego, którzy od początku wojny jeżdżą do Lwowa. Zawożą tam jedzenie, odzież, leki i wiele innych rzeczy zebranych przez mieszkańców, a przywożą stamtąd ludzi uciekających przed wojną. Jedna taka podróż trwa ponad dobę.

Posłuchaj wypowiedzi

Czas, w którym uwijają się kierowcy jest imponujący. Pierwsze przekroczenie granicy zajmuje zaledwie godzinę. W drugą stronę, ze względu na tłum ludzi oraz nawet kilkunastokilometrową kolejkę samochodów, trwa już kilka razy dłużej. Choć niespełna sześć godzin to i zaskakująco dobre tempo. Wszystko dzięki dobrej organizacji i odrobinie "cwaniactwa". Wjazd na teren objętego wojną kraju ich nie przeraża.

Na trasie od granicy do Lwowa jest kilka posterunków złożonych z żołnierzy, policjantów oraz Wojsk Obrony Terytorialnej Ukrainy. Autobus został zatrzymany dopiero na ostatnim. Ukraińscy żołnierze sprawdzili papiery oraz wnętrze autobusu. Między innymi z obawy przed dywersantami.

fot.T.Bździkot

Na początek zostały odwiezione dary, które trafiły do lwowskiego Caritasu. Tą akcją na miejscu dowodziła Irena. Jako że na ulicach jest tłoczno przydaje się pomoc mieszkańca Lwowa. Przewodnikiem został ok. 30-letni Zenek, który przyznaje, że jest pacyfistą. Automat weźmie dopiero do ręki, kiedy będzie musiał. Kiedy rosyjscy żołnierze podejdą na odległość dwudziestu kilometrów od Lwowa. To on prowadzi kierowców do samego dworca z pominięciem korków, bo jak zapewnia - skoro jest pacyfistą - musi pomóc inaczej jak tylko może.

To właśnie na lwowskim dworcu kolejowym wojnę widać najbardziej. Na miejscu koczują tłumy. Przede wszystkim matki z dziećmi i osoby starsze, które próbują się przedostać na zachód. Przed dworcem rozstawione są koksowniki oraz garkuchnie prowadzone przez wolontariuszy. Uchodźcy podchodzą do każdego autobusu, który podjeżdża. Próbują załapać się na wolne miejsce do Polski. Kierowcy biorą jednak w pierwszej kolejności tych, których mają na liście przygotowanej przez koordynatorów. O tym, kto zajmie wolne miejsca muszą zdecydować już sami. Do Krakowa jedzie z nimi między innymi Valeria, Maryna, Oleksandr, Natasha i wielu innych.

To jednak tylko jedna z tysięcy takich historii, które rozgrywają się w Ukrainie, na granicy i w Polsce. Dlatego żadna z postaci nie jest wymieniona z imienia i nazwiska.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"