W świecie, który pędzi coraz szybciej, gdzie kontakt z drugim człowiekiem odbywa się przez ekran, oni proponują coś prostego – wspólne gotowanie zupy. Tylko że ta zupa ma w sobie coś więcej, bo obecność. 16 listopada odbędzie się wyjątkowe wydarzenie pt. "Cała Polska gotuje zupę", akcja, która łączy ludzi wokół dobra i wsparcia dla Stowarzyszenia Betlejem z Jaworzna, domu dla osób w kryzysie bezdomności i uzależnień. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli Agnieszka Koryczan, organizatorka akcji "Cała Polska gotuje zupę", ks. Mirek Tosza ze Stowarzyszenia Betlejem, kapelan osób bezdomnych oraz Anna Wyjadłowska ze Stowarzyszenia Betlejem.
Zupa jako symbol dobra
Akcja narodziła się spontanicznie z mojego kontaktu z dr Moniką Czerską, która ogłosiła w swoich mediach, że chciałaby powrócić do dzielenia się posiłkiem. Dawania czegoś w postaci przekazywania daru, który jest naturalny. Stół jest miejscem, który łączy ludzi najbardziej, mimo różnic jesteśmy siebie ciekawi – mówi Agnieszka Koryczan.
Ks. Mirek Tosza, kapelan osób bezdomnych i współtwórca Stowarzyszenia Betlejem w Jaworznie, opowiada, że ich historia zaczęła się niemal 30 lat temu.
Dostaliśmy od miasta starą, zrujnowaną szkołę z 1913 roku. Od początku założenie było proste: remontujemy ją razem z ludźmi w kryzysie bezdomności. Czyli nie robimy czegoś na gotowe, tylko razem tworzymy ten dom od początku. I do dzisiaj tak to wygląda. Dom jest wyremontowany. Mamy już drugi. Nie robimy czegoś dla biednych, ale razem z nimi – mówi ks. Mirek Tosza.
Dziś Stowarzyszenie Betlejem to nie tylko dach nad głową, ale też miejsce terapii, pracy, modlitwy i codziennego zmagania się z samym sobą. Mieszkańcy mają swoje pokoje, wspólnie pracują, utrzymują dom własnymi rękami. W ciągu trzech dekad przez Betlejem przeszło ponad tysiąc osób. Nie wszyscy wyszli z kryzysu, ale dla każdego dzień przeżyty sensownie jest zwycięstwem.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Gdy analizujemy historie ludzi, którym się udało, to okazuje się, że z bezdomności nie wychodzi się gdzieś, tylko do kogoś. Zasadniczym problemem jest samotność. Dom tworzą ludzie – mówi ks. Mirek Tosza.
W Stowarzyszeniu Betlejem panują jasne zasady. Każdy, kto chce tam zamieszkać, musi podjąć terapię i podjąć pracę. Alkohol i używki są zakazane. Nie każdemu się udaje. Czasem ktoś wraca na ulicę. - "Są to bardzo indywidualne sprawy, ale stawiamy warunek. Jeżeli ktoś znów zaczął pić, staramy się przeanalizować, czy ta osoba pracowała nad sobą, była w terapii" – dodaje ks. Mirek Tosza.
Niedawno zmarł ich przyjaciel, Sebastian, ze wspólnoty. W ostatnich dniach życia jadł tylko rosół, bo nie mógł już nic innego. - "Takie zatrzymanie się w drugim człowieku jest bezcenne" – mówi Agnieszka Koryczan.