Max Factor, a właściwie Maksymilian Faktorowicz, był człowiekiem, który na zawsze zmienił oblicze branży kosmetycznej. To właśnie on wprowadził do naszego języka termin „make-up” i stworzył podwaliny nowoczesnego makijażu, który nie tylko podkreśla urodę, ale także wydobywa z każdej twarzy jej unikalny potencjał. Jego niezwykła historia, pełna innowacji i wizjonerskich pomysłów, jest tematem książki „Max Factor. Twórca imperium piękna" Freda E. Bastena, o której Sylwia Paszkowska rozmawiała z Coco Mayaki – makijażystką i projektantką biżuterii.
Praca od najmłodszych lat
Maksymilian Faktorowicz urodził się w 1872 roku w ubogiej żydowskiej rodzinie w Królestwie Polskim. W młodym wieku musiał podjąć pracę, aby wspierać najbliższych – już jako siedmiolatek sprzedawał pomarańcze w łódzkim teatrze. To właśnie tam po raz pierwszy zetknął się ze światem sztuki, który na zawsze go zainspirował. Po śmierci matki Maksymilian musiał szybko dorosnąć. Pracował u perukarza, zdobywając pierwsze doświadczenia w stylizacji włosów. Jego życie zawodowe rozpoczęło się wcześnie i nie było w nim miejsca na tradycyjną edukację – był samoukiem, który poprzez praktykę zdobywał wiedzę i umiejętności.
W pewnym momencie swojej młodości Faktorowicz trafił do Berlina, a następnie do Rosji, gdzie zaczął pracować na dworze carskim. Tam dbał o wygląd członków rodziny carskiej oraz całego dworu, zarówno poprzez stylizację włosów, jak i tworzenie peruk. Podczas pracy na dworze Maksymilian zakochał się w młodej kobiecie, która odwiedzała jego sklepik z kosmetykami. Mimo obecności opiekunki udało im się nawiązać kontakt, a później potajemnie spotykać. Ostatecznie para pobrała się w tajemnicy, jednak życie na dworze sprawiło, że Max musiał uciekać z Rosji.
Ucieczka do Ameryki
Plan ucieczki był pełen ryzyka i wymagał ogromnej odwagi. Max ucharakteryzował się tak, by wyglądać na osobę zakażoną żółtaczką, co pozwoliło mu uniknąć rozpoznania. W przebraniu, w towarzystwie żony i dzieci, wyruszył do Ameryki. Na statku poznał swojego przyszłego partnera biznesowego, który jednak później okazał się oszustem.
Podczas odprawy imigracyjnej nie był w stanie wyjaśnić celnikowi, że ten popełnił błąd w jego nazwisku. W ten sposób narodził się Max Factor, zamiast Maksymiliana Faktorowicza – wyjaśnia Coco Mayaki.
Po przybyciu do Ameryki Max Factor musiał stawić czoła kolejnym wyzwaniom. Po oszustwie, którego padł ofiarą na początku swojej kariery w Stanach Zjednoczonych, Max nie poddał się. Miał w ręku fach, który szybko pomógł mu odbudować swoją pozycję.
Max pracował na słynnych targach w St. Louis, które do dziś pamiętane są za liczne osiągnięcia prezentowane na wystawie, trwającej podobno aż 7 miesięcy. Pracował dzień w dzień, praktycznie bez przerwy, pokazując swoje treski, kosmetyki i prezentując swój fach – mówi Coco Mayaki.
Jego wspólnik, który znał angielski, zajmował się obsługą klientów i reklamą, co na początku wydawało się idealnym układem. Niestety, w ostatni dzień targów wspólnik zabrał wszystkie zarobione pieniądze, niemal całkowicie pozbawiając Maxa środków do życia. Mimo tej bolesnej straty Max miał szczęście, ponieważ jego rodzina mieszkała już w St. Louis. Dzięki ich wsparciu szybko stanął na nogi i otworzył swój pierwszy salon. Zdecydował się początkowo skupić na goleniu i strzyżeniu mężczyzn, ponieważ było to bardziej opłacalne – mężczyźni odwiedzali salony znacznie częściej niż kobiety, które ograniczały swoje wizyty głównie do prostych uczesań.
Makijażowa rewolucja
Wejście Maxa w świat filmu było niemal przypadkowe, ale miało kluczowe znaczenie dla jego późniejszego sukcesu. W St. Louis, gdzie prezentowano pierwsze ruchome obrazy, Max poczuł, że jest to branża, w której może w pełni wykorzystać swoje talenty. Wkrótce zaczął wypożyczać swoje peruki do filmów, co było wtedy nowością, ponieważ większość wczesnych produkcji wykorzystywała improwizowane, prymitywne rozwiązania. Factor szybko zdał sobie sprawę, że może zaoferować coś znacznie bardziej profesjonalnego.
W tamtych czasach aktorzy sami tworzyli swoje kosmetyki, mieszając różne substancje, jak smalec z papryką, by uzyskać coś na kształt podkładu. Kino nie miało jeszcze dźwięku ani koloru, ale mimo to trzeba było poprawiać wygląd. Pierwsze dostępne podkłady, te w sztyfcie, były bardzo ciężkie i wymagały ciągłych poprawek, co sprawiało, że nie wyglądały dobrze na ekranie. Max dostrzegł tę lukę i stworzył pierwszy podkład, który był lekkim produktem w kremie lub płynie, dostępnym w tubce – pierwszym krokiem ku nowoczesnym kosmetykom do twarzy – mówi Coco Mayaki.
Max Factor miał niezwykłe wyczucie wizerunku. Potrafił od razu dostrzec potencjał w nowej gwiazdce, zmieniając jej fryzurę, kształt brwi czy nawet kolor włosów, by dopasować ją do wymagań studia filmowego. To właśnie on odpowiadał za słynne metamorfozy wielu ikon Hollywood, takich jak Rita Hayworth, której nadał charakterystyczny rudy kolor włosów, czy Jean Harlow z jej legendarnym platynowym blondem.
Jednak Max miał większe ambicje niż tylko zaspokajanie potrzeb branży filmowej. Pragnął, by każda kobieta mogła wyglądać jak gwiazda filmowa, nawet w codziennym życiu. W tamtych czasach malowanie się było uważane za coś skandalicznego, zarezerwowanego jedynie dla aktorek i artystek. Factor zaryzykował i zaczął produkować pierwsze kosmetyki do użytku codziennego, co z czasem zmieniło kulturę makijażu na całym świecie.
Jego produkty szybko zdobyły popularność, a wielkie gwiazdy filmowe zaczęły reklamować je za darmo, z dumą kojarząc swoje nazwiska z marką Max Factor. Były to przyjaźnie oparte na wzajemnym szacunku – Factor rozumiał potrzeby aktorów, a oni doceniali jego talent do kreowania niezapomnianych wizerunków.
(Cała rozmowa do posłuchania)