Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Winni są nie tylko motocykliści, winni są wszyscy. "Na drodze wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni"

To miała być zwykła droga do domu. Nikt nie przypuszczał, że jazda na motocyklu z prędkością 50 km/h zakończy się śpiączką, rozerwaną dłonią, zerwanymi żyłami i wizją życia na wózku. Dziś, dziewięć lat po tym dramatycznym zdarzeniu, Szymon chodzi, pływa, jeździ w góry na rowerze, a swoje życie zawdzięcza systemowi ratownictwa, chirurgom i ciągłej rehabilitacji. To historia, która pokazuje, że cud to często wynik ciężkiej pracy wielu ludzi i determinacji jednego człowieka. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli Szymon Smółka, nasz redakcyjny kolega, który kilka lat temu przeszedł poważny wypadek na motocyklu oraz dr Adam Pala, specjalista ortopedii i traumatologii, szef Zespołu Kręgosłupowego w ramach Oddziału Urazowo-Ortopedycznego Szpitala Specjalistycznego im. Rydygiera w Krakowie.

Winni są nie tylko motocykliści, winni są wszyscy. "Na drodze wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni"
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pixabay

Zderzenie z rzeczywistością

Szymon nie jechał szybko. Gdy doszło do wypadku, jego licznik wskazywał zaledwie 50 km/h. Nagle z naprzeciwka kierowca dostawczaka zajechał mu drogę. Czasu na reakcję było bardzo mało.

Dostałem klasyczny lewoskręt, czyli jadąc w swoim kierunku, z naprzeciwka kierowca zajechał mi drogę. Musiałem jakoś się ratować, zostało mi tylko położyć motocykl i niestety uderzyć w tego dostawczaka. Zdążyłem nacisnąć wszystkie hamulce. Działałem bardziej automatycznie, niż myślałem, jak tego wypadku uniknąć – mówi Szymon Smółka.

Wtedy jeszcze nie wiedział, że przeżyje tylko dzięki niewiarygodnemu splotowi okoliczności. Wypadek wydarzył się niecały kilometr od jego domu, co z perspektywy czasu okazało się kluczowe. Karetka była natychmiast. W środku ortopeda, który zdiagnozował zerwane żyły i błyskawicznie podjął decyzję: nie jedziemy do najbliższego szpitala. Jedziemy na CUMRiK – krakowskie Centrum Urazowe Medycyny Ratunkowej i Katastrof.

Na miejscu był cały zespół specjalistów – naczyniowiec, ortopedzi, chirurdzy ręki. Dłoń, która wisiała jedynie na skórze i ścięgnach, dziś działa prawie normalnie. Noga, krótsza o 4,5 cm, pozwala na chodzenie, jazdę rowerem, a nawet pływanie.

Gdyby nie to, że byli tam świetni ortopedzi specjalizujący się w konkretnych obszarach, to moje obrażenia miałyby dużo większe skutki. Aktualnie po mnie praktycznie nic nie widać. Chodzę, jeżdżę na rowerze, w góry, pływam i staram się grać z synem w piłkę. Mam trochę poobijane kolana i bóle, ale to są rzeczy, których nie widać gołym okiem. Gdyby nie lekarze, ratownicy i szybkość działania wszystko mogłoby potoczyć się inaczej – mówi Szymon Smółka.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Szymon Smółka i dr Adam Pala/fot. Sylwia Paszkowska

Polacy często narzekają na system opieki zdrowotnej. Kolejki, przepełnione SOR-y, brak kadry, ale ta historia pokazuje inne oblicze - ludzi, którzy wiedzą, jak działać i kogo wezwać.

Takie słowa są dla nas największą nagrodą. W Małopolsce mamy około 150 ofiar wypadków motocyklowych, z czego ok. 10% zginie. Świetna praca ratowników, którzy są pierwsi na miejscu, wiedzą, gdzie zawieźć pacjenta, im nie można przeszkadzać, trzeba im pomagać, by mogli pracować w 100%, bo jest to straszna praca, przyjeżdżać na miejsce wypadków – mówi dr Adam Pala.

Operacja to dopiero początek

Leczenie to dopiero początek powrotu do sprawności. Najważniejsza jest rehabilitacja. To, ile pacjent odzyska sprawności, zależy od jego determinacji, ale też od dostępności dobrej opieki fizjoterapeutycznej.

Rehabilitację przechodzę cały czas. Ze szpitala wyszedłem z diagnozą, że jeżeli będę chodził o kulach, to będzie duży sukces. Ten proces trwa bardzo długo, w moim przypadku to już 9 lat – mówi Szymon Smółka.

Motocykliści to jedna z najbardziej narażonych grup na poważne urazy. Brak "pancerza" w postaci blachy samochodu sprawia, że w razie kolizji ciało człowieka przyjmuje całe uderzenie.

To nie tylko złamane kości, ale też uszkodzenia kręgosłupa, narządów wewnętrznych, mózgu. Każdy taki uraz może zagrażać życiu lub pozostawić trwały ślad na zdrowiu. Nie ma winnych jednej strony. Na drodze jesteśmy wszyscy współodpowiedzialni. Gdybyśmy bardziej na siebie uważali, takich dramatów byłoby mniej – mówi dr Adam Pala.

Statystyki pokazują, że winni są nie tylko motocykliści. Winni są wszyscy. Nie uważamy na siebie nawzajem, a to jest najgorsze.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"