Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kobietobójstwo w Polsce: Ofiarami jest nawet sto kobiet rocznie, dlaczego system zawodzi?

Zabójstwo 19-letniej dziewczyny w Mszanie Dolnej, dokonane przez jej byłego partnera, a następnie samobójcza śmierć sprawcy, wstrząsnęły opinią publiczną. Ta tragedia wpisuje się w dobrze rozpoznany przez kryminologów schemat kobietobójstwa po rozstaniu – zbrodni poprzedzonej często stalkingiem, groźbami i przemocą poseparacyjną. Podobne przypadki nie zawsze są całkowitym zaskoczeniem, ponieważ za wieloma z nich stoją sygnały ostrzegawcze, które bywają lekceważone przez otoczenie. Gościnią Sylwii Paszkowskiej była dr hab. Magdalena Grzyb, kryminolożka i autorka monografii "Kobieta jako ofiara zabójstwa. Studium kryminologiczne".

Kobietobójstwo w Polsce: Ofiarami jest nawet sto kobiet rocznie, dlaczego system zawodzi?
Fot. arch. RK
Dr hab. Magdalena Grzyb/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj rozmowy

Sygnały, których nie wolno lekceważyć

Młody mężczyzna miał zaczaić się na swoją byłą partnerkę po pracy i zadać jej liczne rany kłute. Mimo podjętej akcji ratunkowej dziewczyna zmarła. Później odnaleziono ciało sprawcy, który najprawdopodobniej odebrał sobie życie. – "To jest absolutnie klasyczny przypadek kobietobójstwa, zabójstwa partnerskiego" – podkreśla dr hab. Magdalena Grzyb. Dodatkowym elementem jest samobójstwo sprawcy po dokonaniu zabójstwa. W literaturze i praktyce funkcjonują różne określenia takich zdarzeń: "samobójstwo pozabójcze" czy "zabójstwo suicydalne". Niezależnie od nazewnictwa mamy do czynienia z odrębnymi czynami – odebraniem życia ofierze i następnie sobie. 

Analiza kryminalnych przypadków pokazuje pewien schemat zachowań i postępowań ze strony sprawców. Moment rozstania, kiedy sprawca nie chce się pogodzić z tym, że partnerka nie chce z nim być, zaczyna wywierać presję, czyli nęka i dręczy, nie daje jej spokoju, chce, by zmieniła zdanie – dodaje.

W skrajnych sytuacjach pojawia się przekonanie, że "jeśli nie będzie ze mną, nie będzie z nikim". To właśnie dlatego specjaliści posługują się pojęciem przemocy poseparacyjnej. Może ona trwać tygodnie, miesiące, a nawet lata. W zdecydowanej większości przypadków sprawcami są mężczyźni, a ofiarami kobiety. Tragedia z Mszany Dolnej jest wyjątkowo bolesna ze względu na wiek, ale sam mechanizm nie jest niestety wyjątkowy. Podobne zbrodnie rzadko pojawiają się całkowicie bez zapowiedzi. Mogą pojawiać się konkretne sygnały alarmowe takie jak kierowanie gróźb pod adresem byłej partnerki, uporczywe nękanie, stalking, wzbudzanie realnego strachu u ofiary czy obsesyjne zachowania po rozstaniu.

Tragedia w gminie Mszana Dolna. Nie żyje 19-latka, zidentyfikowano ciało mężczyzny

Maciej Skowronek

Jeśli sprawca kieruje groźby do ofiary, to nie powinno być absolutnie lekceważone, ponieważ takie groźby mogą się zmaterializować – mówi.

Równie ważne jest zwrócenie uwagi na samego sprawcę lub potencjalnego sprawcę. Chodzi nie tylko o kontrolę jego zachowań, lecz także o uświadamianie konsekwencji prawnych i społecznych przekraczania granic.

Dlaczego sprawcy odbierają sobie życie?

Kwestii samobójstw po dokonaniu zabójstwa nie interpretuje się jako aktu skruchy czy wymierzenia sobie kary. Część sprawców nie wyobraża sobie funkcjonowania bez partnerki. W innych przypadkach pojawia się świadomość nieuchronnej odpowiedzialności karnej i przekonanie, że życie po popełnieniu zbrodni nie ma już sensu. Sama perspektywa surowej kary nie zawsze działa odstraszająco. Czasami może wręcz współistnieć z decyzją o samobójstwie.

Tragedia z Mszany Dolnej nosi cechy działania z premedytacją. Sprawca miał czekać na swoją ofiarę i zaatakować ją z zaskoczenia. Badania nad kobietobójstwami opisują proces stopniowego narastania napięcia u sprawców. Odrzucenie, obsesyjne myśli, poczucie utraty kontroli i niemożność pogodzenia się z decyzją partnerki tworzą mechanizm prowadzący do eskalacji przemocy. Co szczególnie niepokojące, wielu sprawców zabójstw kobiet nie wykazuje później autentycznego poczucia winy. Często przyznają się do czynu, ale nie wyrażają żalu albo przerzucają odpowiedzialność na ofiarę. To zjawisko jest dobrze znane zarówno kryminologom, jak i praktykom wymiaru sprawiedliwości.

Jak często dochodzi do kobietobójstwa?

Według danych przywołanych przez dr hab. Magdalenę Grzyb każdego roku ofiarami dokonanych zabójstw pada w Polsce około 80-100 kobiet, czyli około dwóch kobiet tygodniowo. Wiele zależy od przyjętej definicji kobietobójstwa. Jej zdaniem dla celów badawczych warto traktować to pojęcie szeroko i uwzględniać sytuacje, w których płeć ofiary odgrywała istotną rolę w wyborze celu ataku. Przykładem mogą być nie tylko zabójstwa partnerskie, lecz także niektóre zabójstwa rabunkowe, gdy sprawca wybiera starszą kobietę jako osobę postrzeganą jako łatwiejszą do zaatakowania.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR