Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Bez niej w Krakowie nie byłoby feminizmu. "Byłyśmy strofowane w życiu prywatnym i publicznym"

Sławomira Walczewska, doktor filozofii i współzałożycielka Fundacji Kobiecej eFKa, należy do grona najważniejszych postaci budujących ruch feministyczny w Krakowie po 1989 roku. Laureatka Nagrody Bujwidowej w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała o czasach, gdy feminizm w Polsce był uznawany za dziwactwo, o przełamywaniu milczenia wokół przemocy wobec kobiet oraz o tym, jak przez 35 lat zmieniała się świadomość społeczna i jak wiele wciąż pozostaje do zrobienia.

Bez niej w Krakowie nie byłoby feminizmu. "Byłyśmy strofowane w życiu prywatnym i publicznym"
Sławomira Walczewska/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj rozmowy

Bez Sławki nie byłoby w ogóle Nagrody Bujwidowej. Nie byłoby feminizmu w Krakowie i nic by w Krakowie nie było, jeśli chodzi o kobiety

– powiedziała kiedyś Nina Gabryś.

Kobiety się zmieniają, mężczyźni czekają

Nie ma wątpliwości, że historia działalności Sławomiry Walczewskiej to historia zbiorowego wysiłku setek kobiet, które przez dekady współtworzyły przestrzeń dla zmiany. Kiedy w latach 80. rozpoczynała swoją działalność, feminizm w Polsce był pojęciem niemal nieznanym i często wrogim. Kobiety, które odważyły się mówić o nierównościach, spotykały się z ostrą krytyką. Słyszały, że "nienawidzą mężczyzn", że są "walczące", że działają "przeciwko".

W latach 80. feminizm był czymś kompletnie nowym, dziwnym i dla wielu osób absolutnie nie do przyjęcia, więc nie miałyśmy łatwo. Byłyśmy strofowane z różnych stron: w życiu domowym, prywatnym i w życiu publicznym – mówi dr Sławomira Walczewska.

Jednocześnie rzeczywistość społeczna była pełna sprzeczności. Na uczelniach dominowali mężczyźni, nawet jeśli studentek było więcej. – "Nawet jeśli widziałyśmy wokół siebie fajne, mądre, inteligentne, ciekawe osoby, to w roli wykładowców-profesorów byli raczej mężczyźni i to było dziwne. Były to tez takie czasy, kiedy o mężczyźnie mówiło się profesor Kowalski, a jeśli była pani profesorka, to mówiło się pani Ania. To od razu pokazuje, że to nie jest taka sama sytuacja, jest to nierówna relacja pomiędzy jednym a drugim, pomiędzy kobietami a mężczyznami" – dodaje.

W ostatnich trzech dekadach zaszła ogromna zmiana i to przede wszystkim po stronie kobiet. Kobiety się obudziły i zaczęły wymagać czegoś dla siebie. Chodziło o partnerstwo, sprawiedliwość, równy podział obowiązków. Tymczasem wielu mężczyzn czekało. Liczyli, że zmiana minie, że wszystko wróci do dawnych schematów, w których kobiety zajmują się domem i opieką.

Niektórzy starali się przeczekać. Liczyli na to, że będzie można przeczekać i byli coraz bardziej nieszczęśliwi, a nawet w końcu wkurzeni. Jesteśmy chyba na etapie, że ci mężczyźni, którzy mają otwarte głowy, oczy są feministami razem z nami, ale oprócz tego są ci zezłoszczeni, roszczeniowi, wyczekujący, że będą mieli darmową obsługę w domu, jak sobie wezmą żony – mówi dr Sławomira Walczewska.

Ważnym doświadczeniem dla Sławomiry Walczewskiej były wyjazdy zagraniczne pod koniec lat 80. Mężczyźni gotujący dla znajomych, zapraszający na kolacje, dzielący obowiązki, to było coś zupełnie naturalnego. W Polsce w tym samym czasie takie zachowania uchodziły za niewłaściwe dla mężczyzn. Nawet zrobienie herbaty dla wszystkich mogło być odbierane jako coś hańbiącego.

eFKa. Od kuchni do instytucji

Fundacja Kobieca eFKa powstała w 1991 roku, tuż po przełomie politycznym. Założyły ją trzy kobiety: Sławomira Walczewska, Basia Kaszkur i Beata Kozak. Początki były skromne, spotkania odbywały się w mieszkaniach, w kuchniach. Dwa lata później udało się zdobyć pierwszy lokal, dawny magiel. To miejsce szybko stało się centrum aktywności, bo przestrzenią spotkań, wymiany doświadczeń i budowania wspólnoty. Cele fundacji od początku były jasne i nie zmieniły się przez 35 lat: wspieranie niezależności kobiet, przeciwdziałanie dyskryminacji i rozwijanie kultury kobiecej.

Jednym z pierwszych działań eFKi było uruchomienie telefonu zaufania dla kobiet, jednego z pierwszych takich miejsc w Polsce. Początkowo jego twórczynie nie spodziewały się, z jakimi tematami będą się mierzyć. Aż 80% rozmów dotyczyło przemocy psychicznej i fizycznej. Kobiety opowiadały o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami "porządnych domów". Telefon dawał anonimowość i możliwość wypowiedzenia tego, co wcześniej było niewypowiedziane, ale jednocześnie ujawniał ogromną lukę systemową, brak instytucjonalnego wsparcia. Kolejnym krokiem było rozszerzenie działalności: porady prawne, psychologiczne, próby zainteresowania instytucji publicznych problemem przemocy. W połowie lat 90. eFKa organizowała konferencje, współpracowała z innymi organizacjami i naciskała na systemowe zmiany. Skala problemu była ogromna. Schroniska dla ofiar przemocy szybko zapełniały się kobietami z dziećmi. Jednocześnie temat ten był wypierany ze świadomości społecznej.

Po 35 latach działalności walka o równość nie jest zakończona, zmieniają się tylko jej obszary. Nagroda Bujwidowej to symbol pracy setek kobiet, które przez lata budowały eFKę i zmieniały rzeczywistość. Wiele rzeczy się zmieniło, ale nadal potrzebna jest uważność na nierówności i gotowość do ich nazwania.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania