Przed hejnałem: nowo powstające centrum to odpowiedź na potrzeby rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy oddając na kilka tygodni swoją pociechę pod opiekę specjalistów będa mogli sami zregenerować swoje siły.
Posłuchaj wypowiedzi
Gośćmi Magdaleny Wadowskiej byli dzisiaj wiceprezes hospicjum Wojciech Glac, dr Krzysztof Nawrocki, szef medyczny placówki oraz Leszek Kowanek, ojciec niepełnosprawnego Adriana .
Kowanek nie pamięta już kiedy był na weekendowym lub wakacyjnym wyjeździe. Mówił o swoim synu: – To osoba, która jest z czterokończynowym porażeniem mózgu i wymaga 24-godzinnej opieki i nie można tej osoby zostawić na moment samej, ponieważ wszystko, co się wokół niej dzieje, może być przyczyną jego kolejnego nieszczęścia.
– Opieka prowadzona przez osoby, które są trochę wypoczęte, które mają szansę, żeby się wyspać, chwilę odsapnąć, jest bardziej efektywna – mówił Glac o jednym z celów budowy Centrum. – Każdy ma prawo do odpoczynku.
Jak mówili rozmówcy placówka ma oferować dla chorych dzieci "kolonie", podobne do tych, na które jeżdżą dzieci zdrowe. Goście przestrzegli przed skupianiem przez rodziców zbyt dużej uwagi na chorym dziecku zapominając o jego rodzeństwie – może poczuć się odtrącone i uciec w internet lub złe towarzystwo.
Kiedy chore dziecko umiera, związek jego rodziców może się rozpaść. – Zaczynają nawzajem się winić, szukać przyczyn nie u siebie, tylko gdzie indziej – mówił dr Nawrocki. – Podstawą utrzymania całej rodziny osoby niepełnosprawne jest dobre samopoczucie psychiczne i więź rodzinna – dodał Kowanek.
Rozmówcy poruszyli też temat protestów rodziców osób chorych i niepełnosprawnych. Glac mówił o jednym z ich powodów: – Chcą więcej pieniędzy. W niektórych rodzinach 200 czy 300 zł wiosny nie będzie czynić, ale znamy rodziny, gdzie 200 zł stanowiłoby istotną kwotę, dlatego, że to kilka opakowań pieluch , dwie godziny rehabilitacji lub koszt miesięcznego dojazdu jednego z braci czy sióstr do szkoły i jego utrzymania w szkole. – W naszym przypadku rehabilitacja jest kosztowna, bo to jest rząd między 10 a 15 tys. zł – mówił Kowanek. – Adrian, ponieważ kiedyś pracował ze mną, to otrzymuje rentę z zasiłkiem w kwocie 965 zł. To starcza na góra trzy dni rehabilitacji.
Być może pierwszych pacjentów Centrum przyjmie w lecie 2015 r.
Bartosz Kondziołka, Marlena Zając