O zapomnianych, być może, dzisiaj krakowskich zawodach "ulicznych" w audycji "Kraków dla początkujących i zaawansowanych".
Posłuchaj wypowiedzi
W czasach wieku XIX - i to wczesnego - kiedy dagerotyp jeszcze nie został wynaleziony, a o fotografii nikt nie słyszał - wielkie zasługi w portretowaniu krakowskiej ulicy mieli rysownicy. Znani i nieznani.
Józef Brodowski, czy Maciej Stęczyński bardzo się przysłużyli późniejszym historykom Krakowa, także i dlatego, że portretowali "jak leci" typy ludzi, nie bacząc na ich "skromną niekiedy kondycyę".
Oto Pani z koszykami i Pan sprzedający grzyby, jakbyśmy to dziś powiedzieli - z ręki. Z ratuszem w tle. Rysunek pochodzi ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
Jak Państwo widzą po minach osób sportretowanych przez fotografa Ilustrowanego Kuriera Codziennego - perspektywa zostania uwiecznionym elektryzowała przedwojenną publikę prawie tak, jak dziś telewizja. I tylko (jakbyśmy to w Krakowie powiedzieli) "bidne chłopaki" w odrobinę za dużych butach i odrobinę za krótkich spodniach nie tracą kontenansu i nie gapią się w obiektyw. Gazeciarze, czyli uliczni sprzedawcy IKAC-a i jego dodatków stanowili w przedwojennym Krakowie ważny składnik kolorytu ulicy. Fotografia z wiosny (wczesnej) 1926 r. pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.