Ta ulica - uliczka właściwie. Gęsta od historii miasta, w każdym opracowaniu zajmuje po kilka szpalt lub stron.
Posłuchaj wypowiedzi
Powstała jako uliczka, czy raczej droga, wzdłuż muru kaszycowego odgradzającego podwawelski Okół (czyli miejsce okolone - obstawione kołami, zaostrzonymi. Kół to taki kołek, tylko duży, długi i gruby) od późniejszego miasta lokacyjnego.
Pomiędzy jej linią a Wawelem stały przedlokacyjne kościoły św. Marii Magdaleny, św. Andrzeja i św. Idziego. Mur wzdłuż którego prowadziła , zniesiono dopiero w czasach Władysława Łokietka.
Bardziej niż inne ulice staromiejskie pozwala nam ona przypomnieć sobie, że jesteśmy ukryci przed światem w bezpiecznym cieniu kultury włoskiej, włoskiej architektury, urbanistyki a może i kuchni?
Znajdziemy na tej ulicy wszystko, czego potrzeba Europie : secesyjne markizy i klauzurowy klasztor, miejsce po domu i pracowni Wita Stwosza a także powody, dla których ta ulica została nazwana Poselską czy też Legacką (to to samo - legat to poseł, dziś powiemy : ambasador)
Znajdziemy przy tej ulicy kamienicę, w której spotykali się wielcy Polacy, by różniąc się gruntownie rozważać potrzeby przyszłej, pokomunistycznej Rzeczypospolitej, która miała nadejść - i nadeszła. Czego dowodem niech będą czerwone sztućce Michelina, do znalezienia na tej ulicy.
Konrad Myślik txt i fot./kp