Plastik jest dziś wszędzie – od lodowców na krańcach świata po wnętrza organizmów ryb w najgłębszych jeziorach. Badania pokazują, że mikro- i nanoplastik przenika do każdego elementu środowiska, a im dłużej odkładamy zdecydowane działania, tym poważniejsze i trudniejsze do odwrócenia stają się skutki degradacji naszej planety. Nadzieję daje połączenie edukacji, która kształtuje świadomość społeczną, z odważnymi rozwiązaniami prawnymi, które ograniczą produkcję i zużycie plastiku. O tym, jak wygląda skala problemu, jakie są jego konsekwencje i gdzie szukać skutecznych rozwiązań, z Sylwią Paszkowską rozmawiały profesor Ewelina Jamróz, polska badaczka i wykładowczyni akademicka, oraz Katarzyna Salus z Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie.
Rolnictwo, gleba i woda – zanieczyszczenie globalne
Gleba to skomplikowany system, w którym współgrają takie elementy jak porowatość, zawartość wody, zdolność sorpcji czy pH. Dodatkowo działa w niej bogata mikroflora bakteryjna, a każdy z tych elementów jest niczym trybik w precyzyjnym mechanizmie. Wprowadzenie mikroplastiku do tej struktury – w pory i warstwy gleby – zakłóca jej funkcjonowanie, prowadząc do zaburzeń w procesach biologicznych.
Konsekwencje obecności mikroplastiku w glebie odczuwają zarówno uprawy, jak i hodowla zwierząt. Nawet jeśli skutkiem będzie jedynie spadek plonów, to uważam to za mniejszy problem w porównaniu z drastycznym pogorszeniem ich jakości. Mikroplastik trafia do roślin, które spożywamy my oraz zwierzęta – wyjaśnia prof. Ewelina Jamróz.
Problem potęguje brak globalnego monitoringu, który pozwoliłby jednoznacznie określić wpływ mikroplastiku na różne rodzaje gleb. Jak podkreśla profesor Jamróz, istnieją badania wskazujące na hamowanie aktywności mikroorganizmów w obecności mikroplastiku, ale są też takie, które sugerują efekt stymulujący – w zależności od rodzaju gleby i warunków. Ponieważ plastik w formie foliowych reklamówek istnieje w środowisku od zaledwie kilkudziesięciu lat, a jego rozkład trwa setki lat, nie znamy jeszcze pełnego obrazu jego oddziaływania.
Problem mikroplastiku nie kończy się na glebie. Jak zauważa profesor Jamróz, jego obecność stwierdzono nawet na biegunie północnym.
Chyba nie ma już na świecie miejsca wolnego od mikroplastiku. Wraz z międzynarodowym zespołem przygotowywaliśmy przegląd badań dotyczących obecności tych cząstek w rzekach i jeziorach. Skupiliśmy się szczególnie na tym, ile mikroplastiku znajduje się w rybach. Wyniki były zatrważające – wykazały, że każda część ciała ryby zawiera mikroplastik – mówi prof. Ewelina Jamróz.
Co więcej, nie chodzi tylko o organizmy wodne – zanieczyszczona jest również woda pitna. Oczyszczalnie ścieków często nie są wyposażone w odpowiednio drobne filtry, by zatrzymać cząstki mikroplastiku. Problem pogłębia fakt, że ogromna część wody butelkowanej znajduje się w plastikowych opakowaniach, które w sprzyjających warunkach – np. podczas ekspozycji na słońcu – uwalniają dodatkowe ilości mikroplastiku.
Inicjatywy lokalne i globalne – różne podejścia do plastiku
Profesor Ewelina Jamróz oraz Katarzyna Salus z Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie przywołały przykłady krajów, które wprowadzają radykalne rozwiązania. W Kenii obowiązuje całkowity zakaz plastiku – decyzja ta wynika z realnych skutków zmian klimatu, które w tym regionie są szczególnie dotkliwe: wyschnięte jeziora, brak wody i pogłębiające się problemy środowiskowe. W Europie, mimo coraz częstszych fal upałów, pożarów czy suszy w Hiszpanii i Grecji, skala restrykcji jest znacznie mniejsza. Polska wciąż skupia się głównie na edukacji w zakresie segregacji odpadów, a dopiero od niedawna wycofuje reklamówki jednorazowego użytku.
Potrzebujemy regulacji prawnych – to jest jasne. Zmiany oparte na konkretnych zakazach lub nakazach byłyby skuteczniejsze i wprowadzane szybciej. Mimo to wierzymy w siłę ruchów oddolnych: jeśli z dołu idzie sygnał i nacisk, a politycy słyszą od swoich wyborców, że coś jest problemem i na czymś im zależy, to takie działania mają sens – mówi Katarzyna Salus.
Obie rozmówczynie podkreśliły, że fundamentem walki z problemem plastiku jest edukacja – szczególnie wśród młodzieży, która wykazuje większą wrażliwość na kwestie środowiskowe i potrafi egzekwować właściwe zachowania od dorosłych. Dzieci bywają w tym bezkompromisowe, co daje nadzieję na bardziej świadome decyzje przyszłych pokoleń. Jednak pytanie, czy mamy wystarczająco dużo czasu, pozostaje otwarte. Jak zaznaczyła prof. Ewelina Jamróz, im dłużej odkładamy działania, tym poważniejsze i trudniejsze do odwrócenia stają się skutki degradacji środowiska.
(Cała rozmowa do posłuchania)