Barbara Gawryluk o książce "Ostatnia arystokratka" w Tomach i tomikach. Tomy i tomiki na antenie Radia Kraków codziennie od poniedziałku do piątku o 9.35.
Evžen Boček
"Ostatnia arystokratka"
Przełożył Mirosław Śmigielski
Wydawnictwo Stara Szkoła
Kiedy kilka miesięcy temu w czasie literackiej podróży śladami Andersena udało mi się odwiedzić kilka zamków w Danii. Oprowadzana wraz z grupą przyjaciół po pokojach, salonach, kaplicach i ogrodach przez właścicieli, arystokratów mieszkających w tych olbrzymich budowlach, nie mogłam uwierzyć, że w XXI wieku nadal możliwe jest takie życie. A przecież to byli potomkowie wielkich rodów, od setek lat mieszkający w pałacach i zamkach, dziedziczący często nie tknięte przez wojny własności. Cały czas w trakcie lektury "Ostatniej arystokratki" miałam przed oczmi własną wizytę u jednego z duńskich hrabiów, który wraz z lekko zakręconym ojcem prowadził nas "wycieczkowym", andersenowskim szlakiem po swoim wielkim domu. Bo właśnie w rolę takich gospodarzy dość nagle i niespodziewanie musieli się wcielić bohaterowie "Ostatniej arystokratki". Amerykańska rodzina z czeskimi korzenami odzyskuje w swojej dawnej ojczyźnie zamek Kostka, siedzibę rodu Kostków od XIII wieku. Pamiętający Czechy ojciec, jego amerykańska żona i ich córka, Maria, tytułowa ostatnia arystokratka, postanawiają zamieszkać w zapuszczonym zamku, doprowadzić go do świetności i przy pomocy różnych doradców i ekspertów uczynić z niego atrakcję turystyczną. Już sam powrót do starego kraju jest zaskakujący, powodujący piramidę zabawnych i absurdalnych przygód. A potem jest tylko śmieszniej i jeszcze bardziej zwariowanie.
To Maria opowiada o losach rodziny pisząc rodzaj dziennika, sama odrywa zresztą że było wielu Kostków przed nią prowadzących dzienniki i to z nich czerpie informacje o zamkowych tradycjach. Na szczęście właśnie ona wydaje się najbardziej opanowana i normalna z całej rodziny przybyłej do zamku, i z jego zastanych lokatorów; gospodyni, kasztelana i ogrodnika. Jak uda się Kostkom sprowadzić na zamek turystów? Co będzie największą atrakcją dla wycieczek? Jak odnajdą się nowocześni Amerykanie w nowych rolach?
O tym jest ta przewrotna, bardzo zabawna książka, która w Czechach stała się bestsellerem i otrzymała tytuł najzabawniejszej książki roku. Jej autor, Evžen Boček od 1992 roku jest kasztelanem na zamku w Miloticach. Warto ten zamek zobaczyć, choćby na fotografiach. Kiedy go obejrzymy, docenimy kunszt opowiadania autora.
Barbara Gawryluk RK
Evžen Boček
"Ostatnia arystokratka"
Przełożył Mirosław Śmigielski
Wydawnictwo Stara Szkoła
Kiedy kilka miesięcy temu w czasie literackiej podróży śladami Andersena udało mi się odwiedzić kilka zamków w Danii. Oprowadzana wraz z grupą przyjaciół po pokojach, salonach, kaplicach i ogrodach przez właścicieli, arystokratów mieszkających w tych olbrzymich budowlach, nie mogłam uwierzyć, że w XXI wieku nadal możliwe jest takie życie. A przecież to byli potomkowie wielkich rodów, od setek lat mieszkający w pałacach i zamkach, dziedziczący często nie tknięte przez wojny własności. Cały czas w trakcie lektury "Ostatniej arystokratki" miałam przed oczmi własną wizytę u jednego z duńskich hrabiów, który wraz z lekko zakręconym ojcem prowadził nas "wycieczkowym", andersenowskim szlakiem po swoim wielkim domu. Bo właśnie w rolę takich gospodarzy dość nagle i niespodziewanie musieli się wcielić bohaterowie "Ostatniej arystokratki". Amerykańska rodzina z czeskimi korzenami odzyskuje w swojej dawnej ojczyźnie zamek Kostka, siedzibę rodu Kostków od XIII wieku. Pamiętający Czechy ojciec, jego amerykańska żona i ich córka, Maria, tytułowa ostatnia arystokratka, postanawiają zamieszkać w zapuszczonym zamku, doprowadzić go do świetności i przy pomocy różnych doradców i ekspertów uczynić z niego atrakcję turystyczną. Już sam powrót do starego kraju jest zaskakujący, powodujący piramidę zabawnych i absurdalnych przygód. A potem jest tylko śmieszniej i jeszcze bardziej zwariowanie.
To Maria opowiada o losach rodziny pisząc rodzaj dziennika, sama odrywa zresztą że było wielu Kostków przed nią prowadzących dzienniki i to z nich czerpie informacje o zamkowych tradycjach. Na szczęście właśnie ona wydaje się najbardziej opanowana i normalna z całej rodziny przybyłej do zamku, i z jego zastanych lokatorów; gospodyni, kasztelana i ogrodnika. Jak uda się Kostkom sprowadzić na zamek turystów? Co będzie największą atrakcją dla wycieczek? Jak odnajdą się nowocześni Amerykanie w nowych rolach?
O tym jest ta przewrotna, bardzo zabawna książka, która w Czechach stała się bestsellerem i otrzymała tytuł najzabawniejszej książki roku. Jej autor, Evžen Boček od 1992 roku jest kasztelanem na zamku w Miloticach. Warto ten zamek zobaczyć, choćby na fotografiach. Kiedy go obejrzymy, docenimy kunszt opowiadania autora.
Barbara Gawryluk RK