Polski dziennikarz pisze o skutkach tragicznego trzęsienia ziemi i tsunamii w Japonii.
"Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima".
Wydawnictwo Helion. Bezdroża 2014
Trzy lata temu w marcu 2011 roku świat obserwował wydarzenia w Japonii spowodowane przez najpierw trzęsienie ziemi o niespotykanej sile a potem tsunami, w którym fala przekroczyła wszystkie dokonane wcześniej obliczenia. Autor książki był na miejscu, w Tokio, przeżywał tragedię, w której zginęło dwadzieścia tysięcy ludzi. W książce opisuje pierwsze dni po katastrofie, ale przede wszystkim bada sytuację miejsc nią dotkniętych, kiedy wyjechały kamery światowych stacji telewizyjnych, zniknęli również japońscy reporterzy, Japonia przestała być interesująca dla mediów w obliczu innych dramatycznych wydarzeń na świecie, na przykład arabskiej wiosny.
Historia w książce Bernardyna ma dwie wyraźne części. Pierwszą poświęca ludziom z terenów najbardziej dotkniętych przez kataklizm. Opisuje ich determinację, walkę, ale tez rozpacz, a czasem bezradność i rezygnację. Bo jak udowadnia autor w tej opowieści, Japończycy nie są wcale twardymi, zdyscyplinowanymi, przyzwyczajonymi do trudnych wyzwań ludźmi. To stereotypy - pisze autor. Nieszczęście dotyka ich tak samo głęboko, jak każdą inną nację na ziemi.
Druga część książki koncentruje się wokół awarii elektrowni jądrowej w Fukushimie. Bernardyn opisuje pierwsze dni, ale przede wszystkim bada efekty operacji usuwania skutków katastrofy nuklearnej. Te skutki nie zostały usunięte do dziś, a operacja może potrwać jeszcze wiele lat. Czyje interesy odgrywają tu największą rolę? Jaką odpowiedzialność ponoszą politycy? Czy kraje, które dopiero sięgają po energię jądrową powinny brać lekcje w Fukushimie?
Piotr Bernardyn przytacza zdanie japońskiego dramaturga Masakazu Yamzaki, że "11 marca pozwolił Japończykom wrócić do korzeni. Istota japońskości polegać ma m. in. na proaktywnym poczuciu braku trwałości stanu rzeczy". Czyli świat jest nietrwały, trzeba z tą świadomością w pełni uczestniczyć w życiu.
Piotrowi Bernardynowi, korespondentowi Tygodnika Powszechnego, Polakowi mieszkającemu w Japonii od 10 lat, znającemu język, obyczajowość, ludzi, zawdzięczamy książkę niezwykłą, wnikliwą, napisaną z wrażliwością i znajomością tematu.