Tomy i Tomiki: Niezwykłe reportaże Wojcecha Tochmana i Grzegorza Wełnickiego
Grzegorz Wełnicki
"Eli, Eli"
Wydawnictwo Czarne 2013
Pretekstem do przypomnienia książki, która ukazała się w ubiegłym roku jest wystawa w krakowskiej Galerii Pauza. Wystawa nosi taki sam tytuł jak książka "Eli, Eli" i jest prezentacją fotografii Grzegorza Wełnickiego. Te zdjęcia powstały w czasie podróży reportera do Manili. Pierwszy raz pojechał tam sam, chciał spotkać przede wszystkim ludzi, którzy żyją ze swoimi zmarłymi na grobach, ale najważniejszym efektem podróży był fotoreportaż o kobiecie, która staje się drzewem. Zdjęcia trafiły do Wojciecha Tochmana i już nie dały mu spokoju.
W kolejną podróż na Filipny Tochman i Wełnicki pojechali razem. Josephin, cierpiąca na straszną chorobę zniekształcającą jej ciało, stała się bohaterka jednego z reportaży, ale idąc śladami przetartymi wcześniej przez Wełnickiego, tematów znaleźli wiele. Pokazują jedno z najuboższych miejsc na ziemi, slumsy w Manilii, biedę, choroby, rozpacz, obojętność, dzieci mieszkające na ulicy, prostytucję, przemoc, walki gangów. I próbują odpowiedzieć na pytanie: co ma do zrobienia w tym miejscu świat białych ludzi . Dlaczego przyjeżdżają tam turyści? Co chcą przeżyć? I czym reporter różni się od zwykłego turysty.
Fragment tekstu:
Żywe, ciepłe, wilgotne, wydające zapach zdrewniałe ciało nieznajomej
kobiety. Nie chcielibyśmy go dotknąć. Spurchlała skóra każe nam się cofnąć.
Ale nie odwrócić. Bo porośnięte czymś ciało przykuwa naszą uwagę.
Jesteśmy go ciekawi. Choroba odebrała mu już widoczne znamiona płci,
wiek, rasę, urodę, uśmiech, grymas, spojrzenie, radość, pragnienia i moc.
Chora – jej płeć możemy określić dzięki długiej damskiej koszuli – nie ma
siły stać w płytkim morzu. Jest chyba zmęczona, może zalękniona, potrzebuje
wsparcia. I dostaje je od tej, która stoi po prawej.
Kobiety w wodnym kręgu, w intymnej ciepłej relacji. Gdybyśmy i my
tam stali, czulibyśmy nie tylko zaciekawienie, ale i zakłopotanie. Lustrzane
odbicie ich wstydu.
Dzięki fotografowi możemy je podglądać bezkarnie. Dalekie ciemne
chmury, sine kolory wody. Kim są te kobiety? Co się między nimi dzieje?
Patrzymy na rytualną kąpiel? Oczyszczenie z tego, co złe? Chrzest, który
jest początkiem i obietnicą?
Zdjęcie nie zdradza wiele, ale każe pytać. Są tam jacyś ludzie dookoła?
Jacy ludzie? Jaki ląd? Jaki kontekst?