Nowa, węgierska książka Krzysztofa Vargi
"Czardasz z mangalicą"
Czarne 2014
Recenzja Marcina Wilka
Bez większej przesady można powiedzieć, że Węgry są namiętnością Krzysztofa Vargi. I, jak to w przypadku każdej namiętności bywa, wywołują one rozmaite emocje i reakcje, czasem refleksje. Część z nich znalazła swoje odbicie w najnowszej opowieści Krzysztofa Vargi, "Czardasz z mangalicą", kolejnej w węgierskiej kolekcji pisarza, tuż po m.in. książce "Gulasz z turula".
Na co tym razem się natkniemy więc? Z całą pewnością musi być kuchnia. Nieprzypadkowo pewnie wśród największych skarbów osobistych Varga podsuwa znaleziony w pokoju po tacie jadłospis restauracji Zamkowej. W innym momencie bohater kupuje wór papryki dla mamy, która planuje leczo. Jest tu też osobny pasaż o zupie rybackiej, a w innym momencie otrzymamy szczegółowe wyliczenia menu lokalnej pizzerii. Nic, jak się rzekło, nie dzieje się przypadkowo, a pizzeria oferuje akurat zestaw siedmiu pizz ochrzczonych imionami siedmiu legendarnych wodzów madziarskich.
Cóż poza tym? Literatura - węgierska, ale nie tylko - to kolejna kolekcja. Varga oddaje hołd nie tylko Danilowi Kišowi, ale również całej plejadzie bardziej lub mniej znanych autorów. Interesuje go przede wszystkim proza, ale nie ignoruje poezji.
Kulinarnym doświadczeniom i literackiej konsumpcji towarzyszą w tej książce obrazy: nie tylko prowincji, cmentarzy, o których narrator mówi, że "nigdy nie zawodzą", czy rozsypujących się wagonów ukochanej - bo najmocniej melancholijnej - linii metra w Budapeszcie. Są tu także nawiązania do filmów. I wiele innych przyjemnych obrazków.
"Czardasz z mangalicą" łączy sentymentalne magnetyzowanie ku Węgrom z uśmieszkiem człowieka lekko zdziwionego swoją przygodą. Lektura tej książki to bowiem frajda nie tylko intelektualna, pokazująca Węgry od różnych stron - raczej mało znanych z przewodników turystycznych - ale również egzystencjalna, a nawet nie zawahałbym się powiedzieć, że lekko komediowa.
Marcin Wilk
Więcej: www.wyliczanka.eu