To wzruszająca opowieść o ojcu, którego znał cały świat, a córka zdążyła tylko pobyć z nim przez krótki czas. Anne Goscinny miała dziewięć lat, kiedy zmarł jej ojciec, pisarz, scenarzysta, twórca słynnego Mikołajka. Książkę - wspomnienie napisała w formie listu do ojca.
Tato. O autorze Mikołajka
Przełożyła Magdalena Talar
Wydawnictwo Znak 2013
"Nie chcę zmyślać. Nie piszę powieści. To list. Muszę być precyzyjna, żeby nie pomyślał: "Ona coś przede mną ukrywa".
Córka przypomina w tym liście wspólne przeżycia i tłumaczy się, że nie pamięta ich zbyt wiele, ale jak pisze "stanowią dla mnie najcenniejszy skarb". Po trzydziestu kilku latach te rozmowy, wyprawy, wakacje, wycieczki to małe strzępki. Pamięć zachowuje dziwne sprawy. Dla Anne był to na przykład zapach i głos ojca, utrwalony na kasetach. Jak mantra powraca w tym wspomnieniu ostatnia scena, kiedy ojciec wychodzi z domu, wypowiadając zdanie "Do zobaczenia kotku".
Rene Goscinny zmarł nagle, na zawał serca, w czasie wizyty u kardiologa, który zaordynował test wysiłkowy. Anne odwiedziła tego lekarza w dniu swoich osiemnastych urodzin, żeby do końca zrozumieć przyczynę śmierci zapracowanego ojca. . Był już wtedy słynnym pisarzem. Przez całe późniejsze dorastanie córka musiała się mierzyć z jego sławą. Słyszała od ludzi : "Pani ojciec nauczył mnie kochać książki". Albo: "To pani ojcu zawdzięczam pierwszy uśmiech podczas lektury". Jak wspomina, odpowiadała jak automat: "Dziękuję za te słowa. Szalenie miło mi to słyszeć".
Anne Goscinny pisze, że niewiele dowiedziała się na temat dzieciństwa i rodziny swojego ojca, polskich imigrantów żydowskiego pochodzenia. Czekał z tymi opowieściami aż córka dorośnie. Sama musiała się doszukać rodzinnych tajemnic, z których części do dzisiaj nie zrozumiała.
To, co najbardziej uderza we wspomnieniu Anne Goscinny, to nie tylko tęsknota, ale żal, że ojca przeżyły stworzone przez niego postaci. "Że żyją, jakby nic się nie stało". Anne Goscinny opisuje spotkania z czytelnikami, uroczystości odbywające się prawie zawsze według tego samego scenariusza, nadawanie imienia ojca szkołom, bibliotekom, ulicom, placom. I pytanie, które powraca: "Czy pani ojciec to ten, który umarł, czy ten drugi?". Anne Goscinny przyznaje, że zdarza się jej wykorzystywać niewiedzę pytającego i odpowiadać: "To ten drugi".