Mogłoby się wydawać, że autostop przeszedł już do historii. Ten sposób podróżowania nie tylko nie zniknął z dróg, ale wręcz zyskał nowy wymiar. Przygoda, wolność, adrenalina, poznawanie ludzi i kultur – to wartości, których próżno szukać w zorganizowanych wycieczkach. Dla Oskara Pażuchy pasjonata podróży autostopem to sposób na życie, który zmienia człowieka od środka. Więcej o tym, jak wygląda podróż autostopem, opowiedział w rozmowie z Sylwią Paszkowską.
Autostop. Moda czy pasja?
Najczęstsze pytanie, jakie słyszę to: jeszcze biorą? A drugie: czy to jest bezpieczne? Tak, jeszcze biorą. Chociaż niektórzy się boją, ale im dalej pojedziemy na południe czy na wschód, tym jest ciekawiej, bezpieczniej, więcej adrenaliny i większa rozrywka. Wszystko zależy od naszego nastawienia do kierowcy, od tego jak sami wyglądamy – mówi Oskar Pażucha.
Dla niektórych podróż autostopem to ryzyko, dla innych czysta wolność. Zwłaszcza gdy z każdym zatrzymanym autem otwiera się nowa historia. Czasem te "dziesięć kilometrów dalej" kończy się zaproszeniem na domowy obiad, poznaniem rodziny, a nawet noclegiem w domu zupełnie obcych, życzliwych ludzi. Właśnie w ten sposób można poznać prawdziwy kraj, nie z przewodników i hoteli, ale z wnętrza zwykłego domu i rozmów z mieszkańcami. - To zmienia spojrzenie, łamie stereotypy i uczy pokory wobec innych kultur – dodaje Oskar Pażucha.
Najdalej dotarł do Omanu – przez Bahrajn, Katar, Emiraty. I choć Jemen pozostaje marzeniem z powodu zagrożeń, to spotkania z Jemeńczykami już teraz pozostawiły po sobie ogrom ciepłych wspomnień. Nie wszystkie sytuacje są jednak sielankowe. Mimo wszystko należy być ostrożnym. Doświadczeni autostopowicze wiedzą: intuicja to najważniejsze narzędzie.
To się po prostu czuje. Widać po oczach kierowcy, po jego mowie ciała, po aucie. Lepiej pogadać chwilę, zanim wsiądziemy.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Krakostop – autostop w wersji sportowej
Autostop to sztuka minimalizmu. Im mniejszy plecak, tym większa szansa, że kierowca się zatrzyma. Duże bagaże odstraszają.
Największy błąd początkujących to zabrać za dużo. 70-litrowy plecak wygląda jak przeprowadzka, a nie podróż. Niektórzy też kupują wiele rzeczy dopiero na miejscu.
W jego plecaku zawsze znajdziemy: lekki namiot, karimatę, folię NRC, czołówkę, bieliznę termoaktywną, przejściówki, ładowarki, powerbank i odrobinę jedzenia. Najważniejsze jednak to otwartość na nieznane. Autostop jest nieprzewidywalny i właśnie to czyni go wyjątkowym.
Autostop to nie tylko styl podróżowania. To też forma sportu! Taką ideę wciela w życie Krakostop – autostopowy wyścig organizowany od 12 lat z Krakowa. Co roku, podczas majówki, dziesiątki, a nawet setki osób wyruszają w parach w nieznane, by jak najszybciej dotrzeć do wyznaczonej mety, zazwyczaj gdzieś w Europie.
Krakostop to najlepsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała, bardzo mnie rozwinęła. Otworzyłem głowę, zacząłem podróżować w inny sposób.
Start w Krakowie, a cel to pole namiotowe w wybranym kraju. Kto dotrze pierwszy – wygrywa. Ale tak naprawdę nie chodzi tu o wygraną. Na mecie czekają koncerty, warsztaty, wspólne ognisko, karaoke, gry i ludzie, którzy dzielą tę samą pasję. To też idealna okazja dla tych, którzy autostopu jeszcze nie próbowali. Większość uczestników Krakostopu jedzie pierwszy raz. W parach, ze względów bezpieczeństwa, uczą się w praktyce, że podróżowanie to coś więcej niż tylko przemieszczanie się. To relacje, zaufanie i spontaniczność.