W Krakowie od 19 do 24 sierpnia trwa Międzynarodowy Puchar Małopolski. Dyrektorką zawodów jest Magdalena Grzybowska, była tenisistka, mistrzyni Polski i zwyciężczyni juniorskiego Australian Open 1996. Dla wielu kibiców to okazja, by zobaczyć z bliska zawodowy tenis i poczuć atmosferę, którą na co dzień znają tylko z telewizji. – To szansa dla młodych zawodników, by stawiać pierwsze kroki w profesjonalnym sporcie, a dla kibiców, by poznać tenis od środka – mówi w rozmowie z Sylwią Paszkowską Magdalena Grzybowska.
Talent to dopiero początek
Dzisiaj w Polsce dostęp do kortów jest znacznie łatwiejszy. Gdy Magdalena Grzybowska zaczynała swoją przygodę z tenisem, nie było to takie proste. W Krakowie brakowało hal, zimą trenowała w szkolnych salach gimnastycznych, a cała logistyka kariery spadała na barki rodziców.
Pieczę nade mną trzymali rodzice, którzy układali mi tę karierę. To oni wysyłali mnie na treningi do Czech, Niemiec, a w końcu na Florydę. Wszystko było układanką logistyczną, wymagającą ogromnych poświęceń – mówi Magdalena Grzybowska.
Nie bez znaczenia było też sportowe zaplecze rodzinne – ojciec był siatkarzem, matka koszykarką. To oni zdecydowali, że tenis, dyscyplina indywidualna, będzie lepszą drogą niż sporty drużynowe.
Tata wiedział, że w drużynie jest trochę trudniej, człowiek nie jest odpowiedzialny tylko za siebie. I wymyślił sport indywidualny. Okazało się, że to jeden z najtrudniejszych sportów. Samotność, presja, ciągłe podróże – mówi Magdalena Grzybowska.
Talent stanowi zaledwie ułamek sukcesu. Warunki fizyczne pomagają, ale cała reszta to ciężka praca, logistyka i dyscyplina wewnętrzna. Magdalena Grzybowska w roku maturalnym spędziła dziesięć miesięcy poza krajem, podróżując od turnieju do turnieju. – To życie na walizkach, w hotelach, ciągłe wyrzeczenia. Trzeba to po prostu lubić – wspomina Magdalena Grzybowska.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Mecze, które zostają w pamięci
Magdalena Grzybowska osiągnęła 30. miejsce w rankingu WTA, dziś podkreśla, że perspektywa kibiców mocno się zmieniła. Kiedyś trzecia runda Wielkiego Szlema była ogromnym sukcesem, dziś od Igi Świątek oczekujemy co najmniej półfinału.
Zwycięstwo nad Venus Williams na Wimbledonie to był jeden z moich największych sukcesów. Venus już wtedy była sensacją, a ja miałam szansę ją pokonać. Pamiętam te dni czekania na mecz przez deszcz. Apetyt widzów, by to zobaczyć, był ogromny. To przyjemne wspomnienie z mojej kariery. Wygrałam te mecz – mówi Magdalena Grzybowska.
Podobnie emocjonujące były spotkania z Moniką Seles, Jennifer Capriati czy Martiną Hingis.
Samo granie z najlepszymi oznacza, że jest się w gronie najlepszych, startuje się w największych turniejach na świecie. Mecze z zawodnikami z pierwszej dziesiątki generują więcej adrenaliny, stresu i mocnych emocji, które w sporcie są zawsze – mówi Magdalena Grzybowska.
Turniej, którego jest dyrektorką, to dla młodych graczy nie tylko rywalizacja o puchar, lecz przede wszystkim o punkty rankingowe i możliwość awansu w światowym tenisie. – Przyjeżdżają zawodnicy z całego świata, od Japonii po Brazylię. Każdy chce tu wygrać, ponieważ to krok w stronę profesjonalnej kariery – mówi Magdalena Grzybowska.