Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Tancerze są trochę masochistami"

1 lipca na scenie krakowskiego Teatru Groteska widzowie zobaczą spektakl choreograficzny "SWEAT". Twórcy proponują widzom nie tyle opowieść o tańcu, ile bezkompromisowe spojrzenie na ciało w wysiłku – spocone, zmęczone, ciężkie, a jednocześnie pełne satysfakcji i autentyczności. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli Michał Przybyła, tancerz i choreograf, Marta Mietelska-Topór, tancerka, producentka oraz Szymon Tur, tancerz.

"Tancerze są trochę masochistami"
Marta Mietelska-Topór, Michał Przybyła i Szymor Tur/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj rozmowy

Nie spektakl taneczny, lecz choreograficzny

Określenia spektakl taneczny i spektakl choreograficzny brzmią podobnie, ale mają zasadniczą różnicę. Choreografia nie musi służyć budowaniu tańca czy opowiadaniu historii za pomocą ruchu. Może być samodzielnym polem badania ciała i ruchu. I to właśnie ruch staje się głównym tematem "SWEAT".

Dla mnie ciało i ruch może być tematem samym w sobie. Nie każdy ruch to taniec, a z drugiej strony może każdy taniec to ruch. Wszystko może być choreografią – mówi Michał Przybyła.

Przez dekady publiczność przyzwyczaiła się do obrazu tancerza jako istoty niemal pozbawionej ciężaru. W balecie klasycznym ruch wydaje się lekki, pozornie niewymagający wysiłku. Twórcy "SWEAT" świadomie odwracają tę perspektywę. Za sceniczną lekkością tancerzy stoją tysiące godzin ciężkiej pracy i ogromny wysiłek fizyczny. Jednak jego interesuje coś innego – moment, w którym spod scenicznej iluzji przebija rzeczywistość. W "SWEAT" nie ukrywa się zmęczenia. Widz ma zobaczyć przyspieszony oddech, krople potu, naturalne reakcje organizmu i emocje pojawiające się pod wpływem intensywnego wysiłku. To spektakl, który przypomina, że ciało ma ciężar, historię i ograniczenia. Nie jest abstrakcyjnym narzędziem wykonującym perfekcyjne figury, ale żywym organizmem noszącym ślady doświadczeń.

Pod względem technicznym podstawą spektaklu jest taniec współczesny. Wszyscy wykonawcy specjalizują się właśnie w tej dziedzinie, choć ich wcześniejsze doświadczenia są bardzo różne. Istotną rolę odgrywa także improwizacja ruchowa, pozwalająca reagować na zmieniające się sytuacje sceniczne i jeszcze mocniej eksponować autentyczność ciała. To właśnie taniec współczesny, bardziej otwarty na indywidualność wykonawcy niż klasyczny balet, stał się dla całej trójki naturalnym środowiskiem twórczym.

"Tancerze są trochę masochistami"

Tancerze to trochę masochiści, ponieważ jest coś takiego w nas, że lubimy ekstremalny wysiłek fizyczny – mówi Marta Mietelska-Topór.

Regularny trening, przekraczanie własnych granic i zmęczenie są źródłem satysfakcji. To nie tylko kwestia charakteru, ale również biologii – organizm nagradza intensywną aktywność wydzielaniem hormonów odpowiedzialnych za poczucie przyjemności i spełnienia. Jednocześnie twórcy zdecydowanie odcinają się od psychicznej przemocy, która przez lata była obecna w środowisku tanecznym.

Ciemna strona edukacji tanecznej

Za sceniczną elegancją często kryją się doświadczenia, o których środowisko taneczne przez lata mówiło niechętnie. W wielu szkołach i zespołach funkcjonowały metody wychowawcze oparte na strachu i bezwzględnej dyscyplinie. Szczególnie mocno problem ten był widoczny w tradycyjnych modelach kształcenia związanych z tańcem klasycznym, gdzie podporządkowanie ciała określonym normom estetycznym nierzadko szło w parze z presją psychiczną. Nie oznacza to jednak, że wysoki poziom artystyczny musi być osiągany kosztem dobrostanu młodych ludzi. Coraz większą rolę odgrywają dziś metody oparte na wspieraniu i budowaniu poczucia sprawczości. W miejsce strachu pojawia się dialog, a zamiast wymuszania posłuszeństwa, świadome rozwijanie potencjału tancerzy.

Systemowa rzeczywistość, w której znajdują się osoby tańczące, może mieć wpływ na frustrację. Bywają momenty, gdy pracy nie ma, nie ma możliwości spełniania się w swoim zawodzie i narasta wypalenie, które kończy się przemocowymi praktykami – mówi Szymon Tur.

Problem ma również wymiar systemowy. Niestabilność zatrudnienia, funkcjonowanie od projektu do projektu, niepewność finansowa oraz krótka kariera zawodowa sprzyjają frustracji i wypaleniu. To z kolei może prowadzić do powielania wzorców przemocy obecnych w środowisku od pokoleń. Coraz częściej mówi się jednak o konieczności zerwania z tym dziedzictwem i budowania nowych standardów pracy w kulturze.

Powinniśmy zmieniać swoje nastawienie w edukacji i nie przymusem, strachem, lękiem tylko pozytywnymi ścieżkami wpływać na rozwój młodych ludzi – mówi Marta Mietelska-Topór.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"