Dopiero drugi września, a myśli już uciekają do wspomnień wakacyjnej przygody. Chcąc przybliżyć chwile wakacyjnej beztroski, warto udać się w najbliższy weekend w podróż, ale w podróż nietypową, bo bez celu, bez mapy, z dala od autostrad. To właśnie główne założenia filozofii slow drivingu, o której rozmawiamy w programie "Przed hejnałem".
Posłuchaj rozmowy Sylwii Paszkowskiej z jej gościem
Gościem programu był Mateusz Zmyślony – autor projektu „piękne drogi.pl”.
W całym nurcie slow pojawia się wiele gałęzi, które skupiają się na konkretnych obszarach życia. Jednym z trendów jest podróżowanie w stylu slow. Taka podróż tym różni się od zwykłej, że nie ma w niej z góry określonego celu i precyzyjnie zaplanowanej trasy. Nie ma wykazu miejsc i zabytków, które trzeba zobaczyć, odhaczając je kolejno z przygotowanej wcześniej listy. Jest zatem więcej miejsca na spontaniczność i odkrywanie nowych, nieprzetartych szlaków. Z tego powodu coraz większą popularnością cieszy się slow driving, czyli jazda dla przyjemności, a nie tylko przemieszczanie się z punktu A do B.
W przypadku slow drivingu jazda jest celem samym w sobie. Pasjonaci tej filozofii często wybierają trasy widokowe, by móc podziwiać pejzaże i cieszyć się bliskością natury. Nie spieszą się – gdy tylko zechcą, mogą się zatrzymać, podziwiać piękno przyrody, zjeść coś w miejscowej restauracji czy poznać bliżej lokalny koloryt miejsca, przez które właśnie przejeżdżają.
(mat.prasowe)