Przed hejnałem: utalentowana zielonogórzanka, absolwentka krakowskiej PWST była dziś gościem Sylwii Paszkowskiej.
Posłuchaj rozmowy z Sandrą Staniszewską
– Zamieszanie wokół filmu było dla nas zaskoczeniem – mówiła Staniszewska – co bardzo pomogło, jeżeli chodzi o promocję. Nie spodziewaliśmy się takich tłumów, to jest już pół miliona ludzi. Kontrowersje przez aktorów są oczekiwane, bo to zachęci większą ilość do przyjścia.
Aktorka opowiadała m.in. o scenach miłosnych. – Bardzo stresowałam się w tych momentach. Długo rozmawiałam z operatorem i z reżyserem, jak to ma wyglądać. Zrobili to bardzo malarsko – mówiła. – To były trudne sceny ze względu na strach, bo to pierwszy raz i trzeba się z tym zmierzyć. Moja agencja aktorska zapewniła mi komfort. Było mało osób na planie i nikt nie patrzył w monitor.
Najtrudniejszą dla niej sceną w filmie była ta, w której znajduje w łazience Tadeusza, z rewolwerem w ręku, który waha się i nie wie, czy popełnić samobójstwo . – To współczesny temat – mówiła. – Całe szczęście przez rozmowę udaje się z tego wyjść.
Zapewniała, że postać, którą grała, nie jest prawdziwą Halą Glińską i nie starała się nią być .
Bartosz Kondziołka, Marlena Zając